Muzyka

Najlepsze płyty 2018 roku

Przez w dniu 05/01/2019

Z ubiegłorocznych książek już się rozliczyłam, nadszedł czas na płyty. Przez ostatnie pół roku niewiele pojawiło się muzycznych wpisów na blogu. Czuję się z tym niegodnie, tak jakbym zdradziła część siebie. Płukanie gardła wrzątkiem i chłosta drutem kolczastym po piętach może wystarczy, bym odkupiła swoje winy. Jednak mimo opuszczenia się z pisaniem recenzji, to nadal na bieżąco śledziłam, co się dzieje w metalowym podziemiu i ochoczo słuchałam świeżych jak mięso z rzeźni deprawacji muzycznych w domowym zaciszu. Zatem przyszedł czas na rozgrzeszenie i oto przedstawiam Wam moją listę 15 najlepszych płyt 2018 roku.

LIVIDITY – Perverseverence – najbardziej wyczekiwana płyta i tym samym najbardziej mielona na wszystkich urządzeniach jakie mam w domu łącznie z pralką i kalkulatorem. Obraz deprawacji, perwersji, brutalnej wspaniałości. Płyta jest wyśmienicie wyprodukowana, dźwięki kleją się jak kieszonkowiec do kradzionego portfela, a te wokalizy takie przyjemnie gęste i lubieżne, że z każdym odsłuchem ekscytuje się nimi jeszcze bardziej. Dla mnie numer jeden ubiegłego roku i to naprawdę mocno rozepchany łokciami na podium. Teraz tylko czekam, by doświadczyć tej płyty na żywo!

GALVANIZER – Sanguine Vigil – gdy po raz pierwszy ich włączyłam, to od razu ich muzyka skojarzyła mi się z klimatem starych horrorów, gdzie ofiary cięto tym, co akurat wpadło w ręce, a krew strzelała jak z dobrze wstrząśniętego szampana. Zdecydowanie ich dźwięki wgryzają się w mózg niczym nienasycone zombie.

MAMMOTH GRINDER – Cosmic Crypt – to mój śmiercionośny kochanek, który emanuje szaleństwem, w które nieświadomie się wpada. Ich muzyka to jak ucztowanie w najlepszej restauracji i pomimo dziesiątego skonsumowanego posiłku z uśmiechem zatapia się łyżkę w deserze.

BENIGHTED – Dogs Always Bite Harder Than Their Master – brutalny chaos po którym wątroba sama błaga o przeszczep.

OBLITERATION – Cenotaph Obscure – grube riffy, żwawy bas i przeszywający duszę wokal, to przepis bym osiągnęła całkiem donośny orgazm. Śmierć dawno nie była tak czarna.

CATTLE DECAPITATION – Medium Rarities – pyszna kompilacja dla prawdziwych sympatyków mięsnej krucjaty zespołu. Istny rarytas pełen zgniłych, zaczepnych dźwięków. A tak zaczepiać to mogą mnie tylko oni.

INTERNAL BLEEDING – Corrupting Influence – linie basu wspaniale chrupią w ucho, a riffy strzelają w twarz zostawiając płynące juchą rany. Szarpią tam gdzie lubię i bezustannie wywołują mój zachwyt przy każdym kolejnym włączeniu.

ASTAROT – Vaginal Impalement – uwielbiam ich brudne brzmienie. To tak jakby muzycy ubabrani błotem i krwią dopiero co wrócili z lasu, gdzie porzucili poćwiartowane zwłoki. Są przykładem, że w tym całym chaosie i fali slamdownowych momentów można stworzyć coś naprawdę intrygującego.

SKELETAL REMAINS – Devouring Mortality – Chris Monroy może tak na mnie krzyczeć nawet o 5 rano, a ja mu to wybaczę. Kocham riffy, uwielbiam te przejścia, cud miód i whisky do tego poproszę.

GASTRORREXIS – Realm Savagery Decimation – zachwycili mnie w ubiegłym roku, w tym również obszernie skropili mnie swoimi dźwiękami, zabierając resztki mojej godności.

FLESHLESS – Doomed – są jak zapach śmierci w zimny poranek przy stole do sekcji zwłok. Te melodie to błogosławieństwo dla każdego szanującego się patologa.

TOMB MOLD – Manor Of Infinite Forms – nikt tak bluźnierczo na mnie nie warczy, jak ci Kanadyjczycy. Złość i ciężar w naprawdę mocarnej skorupie.

ABYSMAL TORMENT – The Misanthrope – przy tym albumie oddychanie jest zbędne, serio! A w oddali słychać trzaski łamanych karków.

HORRENDOUS – Idol – kreatywni, twórczy, zapadający w pamięć. Ich riffy mogłyby być tłem do filmowej adaptacji mojego życia.

DEAFHEAVEN – Ordinary Corrupt Human Love – fenomenalny album pełen wdzięku i kontrastów, mój najgłębszy oddech pomiędzy brutalnymi perwersjami, które zapełniły tę listę albumów.

TAGI
PODOBNE WPISY