Książki

Piotr Rozmus „Piętno mafii” – gdy nie wiesz, że jesteś naznaczony śmiercią

Przez w dniu 15/01/2019

Śmierć to podobno obok podatków jedyne czego możemy być w życiu pewni. Jednak nie wiemy, kiedy i o której zapuka do naszych drzwi i porwie ze sobą w otchłań. Jeżeli natomiast nosimy piętno przeszłości, które czyha na nas za rogiem, ta śmierć może być bliżej, niż nam się wydaje. Piotr Rozmus w swojej najnowszej powieści Piętno mafii pokazał, że milczenie jest złotem, ale mowa niestety zazwyczaj oznacza koniec bicia serca, szczególnie jeśli mamy do czynienia z włoską mafią. Autor popadł w istne szaleństwo. Masa miejsc, ogrom wątków, jeszcze więcej bohaterów, a wszystko opakował doskonałym balansem, przykuwającym stylem i fenomenalnie rozegranym pomysłem. Ja przepadłam. Byłam spragniona każdego rozdziału i każdej pobocznej historii i nie potrafiłam się odkleić od książki przez wiele godzin i żałuję, że przeczytałam ją tak szybko! Bo to jest powieść, która wymaga skupienia, ale wynagradza to przyjemnym drapaniem wyobraźni.

Historia rozpoczyna się od dwóch porwań w Polsce i w Szwecji. Ofiarami padają Agnieszka Makowska oraz Björn Jönsson. Nikt nie wie kto i za co zasadził się na tych młodych ludzi. Policja obu krajów zaczyna badać sprawę, powoli wychodzą nowe wątki, a wśród nich podejrzenie, że za tym stoi włoska camorra. Ojciec Björna stara się na własną rękę odszukać syna, porywacze ciągle zmieniają miejsce pobytu, policja próbuje połączyć fakty, a my wraz z nimi staramy się rozgryźć tą pełną tajemnic sprawę. Fabuła jest pokręcona, nie daje wielu podpowiedzi i z każdym rozdziałem przykuwa uwagę czytelnika bardziej i dogłębniej tak, że nie zdążycie przecierać oczu ze zdumienia.

Mantere la promessa i omerrta. Dotrzymywanie słowa i zachowanie tajemnicy. – Wypowiadając to Alessandro poklepał się w okolicy serca. Kończąc zdanie, wykonał charakterystyczny gest, jakby zapinał usta na zamek. Jeśli ktoś tego nie potrafi to… – Tym razem przyłożył do skroni dwa palce i impulsywnie poruszając kciukiem, powiedział: – Bum, bum. Capito?

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Rozmusa i już wiem, że nie ostatnie. Autor bawi się słowami w mistrzowski sposób. Nie wprowadza niepotrzebnego zamętu, nie traci uwagi czytelnika nawet na chwilę. Narracja jest hipnotyzująca, a postacie odpowiednio zróżnicowane, nawet pod względem ich pochodzenia. Absolutnie nic autorowi nie umknęło. A Alessandro Santoro ze swoją inteligencją, wiernością i intrygującym charakterem stał się moim ulubieńcem i pozostał nim do samego końca. I pomimo mnogości bohaterów nie traci się nimi zainteresowania, a cała intryga jest rewelacyjnym popisem pomysłowości i kreatywności. Już teraz książka mogłaby zostać zekranizowana i zostalibyście tak wbici w fotel, że szuralibyście tyłkiem po podłodze i nie ruszylibyście się nawet na milimetr.

Piętno mafii to książka pełna akcji, zawiłości i niespadającego tempa. Cliffhangery na wysokim poziomie, bohaterowie magnetyczni, a końcówka to istny rollercoaster, gdzie nerwy strzelają jak fajerwerki na Sylwestra. Już wiem, że książka zagrzeje miejsce wśród najlepszych książek tego roku, bo nawet, teraz gdy minęło kilka dni od lektury, nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak można doskonale stworzyć tak obszerną, pokręconą historię i utrzymać jej wysoki poziom aż do ostatnich stron. Z czystym sumieniem stwierdzam, że ta książka skradnie Wam nie tylko czas dla rodziny, ale i skrawek Waszej duszy. Bo dla takich książek warto czasem odstawić rzeczywistość na bok.

______________________________________________________________________________

Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga
TAGI
PODOBNE WPISY