Wywiady

#KRYMINALNA DYSPUTA Max Czornyj „Ślepiec”

Przez w dniu 21/03/2019

Nic tak nie zbliża czytelników do siebie, jak wspólne dyskusje o przeczytanych książkach. Recenzje są wyrazem naszych odczuć, ścierających się emocji, które autor przelał na nas swoimi skrzętnie złożonymi słowami. Ale rozmowa i wymiana swoich refleksji daje zupełnie inny obraz danej powieści. Razem z Martą, która na co dzień prowadzi bookstagram Zapach_Książek, postanowiłyśmy stworzyć wspólny cykl dyskusyjny o kryminałach i thrillerach. Obie uwielbiamy być trzymane w napięciu, obie czerpiemy nieskrywaną radość z typowania morderców i obecnie mamy na koncie wiele przegadanych godzin na temat różnych pozycji, które wyszły na naszym rynku. Dlatego też postanowiłyśmy podzielić się z Wami spostrzeżeniami i pokazać, na co każda z nas zwraca uwagę w danym kryminale, co ją uwiera, a co powoduje bezsenne noce. Na pierwszą rundę wybrałyśmy Ślepca Maxa Czornyja.


Marta (Zapach_Książek): No dobra… to na tej naszej rozpisce pierwszy punkt to pomysł na fabułę.

Justyna (Zaciesz): Szczerze to bałam się, co Czornyj wymyśli. I nawet teraz jak mijają ponad 2 tygodnie od lektury, nadal jestem pod wrażeniem, co zrobił z moją głową. Namieszał, namieszał i to bardzo.

M: Za to ja bardziej byłam przekonana, że to będzie coś w stylu trylogii Cztery Iksa. Wiesz krew, flaki i brutalność. No dobra tu niby też to jest, ale Ślepiec to książka całkowicie inna od poprzednich. Rozwinął się Czornyj i to bardzo, ale to miłe zaskoczenie, bo przynajmniej widać, że nie zamyka się w pewnej określonej konwencji, tylko kombinuje jakby tu jeszcze bardziej zaciekawić czytelnika swoimi książkami. A jeżeli chodzi o fabułę to nie uważasz, że poszedł „za daleko” ?

J: Może trochę… Pierwsze wrażenie u mnie to było „czy ja na pewno zrozumiałam, to co przeczytałam”?! Bo niby przez większość książki czułam się dość pewnie i kolejne ślady dobrze mi się kleiły, ale te ostatnie 100 stron to kosmos. O ile lubię wielowątkowość, to tutaj miałam momenty zagubienia, szczególnie pod koniec. I mam wrażenie, że o ile my rozgryzłyśmy to wszystko, to osoby, które przeczytają Ślepca pobieżnie mogą tego rozbudowanego pomysłu Maxa nie zrozumieć, a tym samym wystawić słabe oceny.

M: O dżizas ta końcówka to jest masakra (śmiech). Coś w stylu wiem, że nic nie wiem. Rzadko mi się zdarza czytać zakończenie kilka razy, a tu nie dało się inaczej. W ogóle przez całą książkę musiałam być bardzo skupiona, żeby wyłapać te wszystkie drobne szczególiki, które później składają się w całość. Powiem Ci, że kilka razy podczas lektury Ślepca miałam coś w stylu: ale że co”? Że jak? Albo Panie Czornyj co Pan chce przekazać światu przez to? Pomimo tych zagwozdek myślowych, to sama fabuła jest majstersztykiem, zresztą tak samo jako bohaterowie. Jak dla mnie Orest wymiata! Chyba najlepsza postać jak do tej pory w książkach Maxa.

View this post on Instagram

"Cudze oczy patrzą na was. Zawsze." Gdańsk, w jednym z mieszkań zostają znalezione strasznie okaleczone zwłoki mężczyzny. Sprawę próbują rozwikłać Lizzie Langer i Orest Rembert. Psychopata, którego głównym zboczeniem są oczy, atakuje po raz kolejny. "Ślepiec" to najnowsza książka by @maxczornyj i kolejna, którą charakteryzują krew, flaki i brutalności. Jednakże ten thriller jest nieco inny niż to do czego, do tej pory przyzwyczaił Nas autor. Według mnie nie jest to ani klasyczny thriller, ani thriller psychologiczny. Ja bym to określiła mianem thrillera czornyjowego, bo to jest zdecydowanie coś innego. Max Czornyj tym razem zaserwował Nam prawdziwą ucztę czytelniczą. Wielowątkowość to jest to co mnie bardzo zachwyciło w tej książce. Znajdziemy tu kilka bardzo ciekawie prowadzonych wątków, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Nic bardziej mylnego- tu dosłownie wszystko ma znaczenie, nawet te najmniejsze szczegóły. Co do samej fabuły to jest ona bardzo, bardzo pokręcona i zagmatwana. Przyznam się Wam szczerze, że ostatnie 150 stron czytałam dwa razy, bo nie mogłam się połapać o co chodzi w tej końcówce, gdyż książka ma jak gdyby dwa zakończenia. Gdy natrafiamy na to pierwsze i myślimy, że wszystko jest już jasne, to okazuje się, że dopiero teraz Czornyj zaczyna się rozkręcać i ciągnie pewne wątki dalej i idealnie wpuszcza czytelnika w maliny. Powiem Wam tak: książka jest na tyle pokręcona, że mnie aż trudno ją opisać słowami! Chciałabym jeszcze zwrócić Waszą uwagę na bohaterów którzy są rewelacyjni. Wyraziści jacyś, charakterni- szczególnie postać Oresta to mistrzostwo świata! "Ślepiec" to książka, która jest diametralnie inna niż poprzednie książki Maxa, ale ja ją w 100% kupuję i proszę o więcej! Przyznam szczerze, że Czornyj zaskoczył mnie tym thrillerem i "Ślepiec" jest powiewem świeżości w Jego twórczości. Panie Czornyj! Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak Twoja książka namieszała w mojej głowie. Brawo! @filiamrocznastrona #maxczornyj #ślepiec #thriller #instabook #bookstagrampl #czytambolubie #książka #bookstagram #igczyta #lubieczytac #bookstagramtopasja #flatlaypoland #instagramczyta #kochamczytac #instabook

A post shared by Marta Szewczak (@zapach_ksiazek) on

J: Czornyjowy styl, mroczny klimat, soczystość wypowiedzi jest nie do podrobienia! Uwielbiam to i fakt, że książka zmusiła do większego skupienia, to jak najbardziej jest to na plus. Dobrze, że Max tak kręci, bawi się z czytelnikiem prawie jak jego mordercy (śmiech). Można go nazwać literackim wariatem, jeśli chodzi o pomysły, ale jedno jest pewne, że w jego słowniku słów „nuda”, „sztampa”, czy „przewidywalność” nie znajdziemy! No a bohaterowie, to jest jego konik. A Orest mistrz. Od pierwszych słów jakie wypowiedział, wiedziałam, że to jest mój człowiek. No i to imię? Idealnie dobrane! Z Lizą nie było na początku chemii, ale jako bohaterka prowadząca wypada wiarygodnie razem z tą swoją traumą i wewnętrznymi rozterkami. Na szczęście nie ma tu powtórki mdłego Deryły. A Ty jak oceniasz Langer?

M: Nooo… kolejnej postaci w stylu ciapka Deryły bym nie przeżyła (śmiech). Dobrze, że Orest to facet z krwi i kości i tak szczerze powiedziawszy, to Liza wypada lekko bezbarwnie na jego tle. Niby jest wyrazista, ale momentami wtapia się w otoczenie i niknie. Jeśli chodzi o bohaterów, to Orest rządzi. A może by tak autor się kiedyś pokusił o książkę, gdzie to właśnie Orest będzie tym jedynym głównym bohaterem. Jak myślisz?

J: Orest jako główna postać, jak najbardziej i jeszcze dokładkę wezmę! Jest błyskotliwy, bywa sarkastyczny, no lubię takich facetów. Wracając do książki, to sam morderca, tytułowy Ślepiec jest przerażający, dobrze wykręcony i jego motyw jak najbardziej wypadł realnie. Doskonale skrojona postać, prawda?

M: Pełna zgoda! Ta postać tym bardziej wywołuje ciary na plecach, bo tak naprawdę to z pozoru normalny, zwykły facet, taki który może mieszkać drzwi obok, ale z drugiej strony jest psychopatą. Poza tym postać ta nie jest szablonowa. Wiesz, nie jest takim zwykłym mordercą… rany jak to brzmi (śmiech). Chodzi mi o to, że nie podcina ludziom gardeł, tylko te jego morderstwa są wyrafinowane.

J: Oj tak (śmiech). Ale do takiej kreatywności Czornyj przyzwyczaił nas już w trylogii z Cztery Iksem i chwała mu za to, że nadal to robi i nie zamierza zaprzestać! Z jednej strony to jest chore, że nam podobają się takie rzeczy. Ale z drugiej, no kto by chciał czytać, jak wspomniałaś o podcinaniu gardła, czy sprzedaniu kulki w głowę i potem przez 400 stron szukać właściciela broni. No nie, no tego bym nie kupiła. Jednak pomysłowość w tej kwestii jest bardzo ważna, by czytelnika zaskoczyć, dać mu poczuć zapach, wykreować odrzucający obraz w wyobraźni i tym samym pobudzić pragnienie poznania tego chorego zwyrodnialca. I fakt, że taki znalazł się w Ślepcu nadał tej książce intrygującego smaku. To może teraz przejdźmy do samego stylu i języka Maxa. W tej powieści z pewnością wyostrzył mu się dowcip, co dobrze rozbija ten wszechogarniający mrok. Podoba mi się również to pisanie pojedynczych zdań jedno pod drugim, takie robienie pauzy. Doskonale to podkręcało daną scenę, nie uważasz?

M: Tak Max robi się coraz bardziej dowciapny (śmiech) i wiesz co? Ja to kupuję!! Ogólnie podoba mi się styl i język, jakim jest napisany Ślepiec. Tam gdzie trzeba jest lekko z humorem tam, gdzie wymaga tego sytuacja, jest przekleństwo, ale tych wulgaryzmów nie jest dużo. Jedyne czego mi tu trochę brakowało to cliffhangerów na końcu rozdziałów. W porównaniu z trylogią o Cztery Iksie jest ich tu za mało. Nie wiem, czy zwróciłaś na to uwagę?

J: Faktycznie, jakieś są, ale nieszczególnie je zapamiętałam. Zdecydowanie tutaj jakby mocno się nie skupiał na tym. Ale to zrozumiałe, jak skurczybyk postanowił pozawijać tę historię w każdy możliwy sposób i wydaje mi się, że na tym bardziej się skoncentrował. Na plus bardzo też wypadały ciekawostki, czy to o szyszynce, czy o liniach papilarnych, czy o pozbywaniu się oka. Lubię takie smaczki (śmiech)! Wiem to chore… Ale nigdy nie wiesz, kiedy ta wiedza okaże się przydatna (śmiech). No i ciesze się, że został przy krótkich rozdziałach. Bardzo doceniam to w książkach, gdy biorę je ze sobą do autobusu i mogę w porę skończyć, a nie przerwać w środku akcji. Sporo już wychwaliłyśmy, ale czy uważasz, że Ślepiec ma jakieś wady?

View this post on Instagram

[DZISIEJSZA PREMIERA] Oczy są nazywane oknami duszy. Najszczerszymi elementami naszego oblicza. To w nich wyczytamy smutek, gniew, zagubienie, czy kłamstwo. Nie dziwię się, że Max Czornyj na temat przewodni swojej najnowszej książki wybrał właśnie je. "Ślepiec" to powieść poza wszelkimi schematami. Prowadzi nas od brutalności, przez traumy, skacząc pomiędzy metaforami, głębokimi fobiami, aż po skręcony niczym precel finał. Nie sądziłam, że są jeszcze książki, które w mój umysł wepchną niepewność, zmieszanie i tysiące pytań, których odpowiedzi trzeba skrzętnie szukać pomiędzy kolejnymi wersami. Tą powieścią Czornyj zdecydowanie pokazał, że w kieszeniach swojego doskonale skrojonego garnituru skrywa talię asów, którymi ma zamiar nas częstować jeszcze długi czas. A ja pragnę grać z nim w tego kryminalnego pokera, nawet jeśli mój umysł ma przegrać każdą rozgrywkę. Bo taka przegrana po odłożeniu książki, daje nieopisaną satysfakcję. Radość, że mimo zjedzenia zębów na thrillerach, jeszcze mogę zostać zaskoczona nieszablonowymi, czornyjowymi zagrywkami, których próżno szukać w innych powieściach. 🖤 Lećcie po resztę recenzji na www.zaciesz.com, a potem na stronę Filli po książkę!🖤 🔨👁️👁️🔨 #ślepiec #maxczornyj #filiamrocznastrona #kryminał #czytampolskichautorów #zacieszblog #dobraksiazka #readingissexy #ksiazka #sfxmakeupartist #bookishgirl #bookrecommendations #bookreviews #bookstagramtopasja #bookporn #polishbookstagram #zdjeciedlaksiazki #czytanie #czytamy #czytamsobie #booktime #premiera #instaksiążka #bookcoverdesign #bookaddict #bookgeek #oczy #readingbooks #bookstagrampl #kochamczytac

A post shared by Justyna Dudkiewicz (@zaciesz) on

M: Czyżbyś planowała jakieś morderstwo i robiła research (śmiech)? Wady? Hmm… Dla mnie to akurat wadą nie jest, ale książka jest bardzo poplątana, może aż za bardzo i to na pewno sprawi, że niektórzy ludzie do końca jej nie zrozumieją. Już teraz czytam opinie, że książka jest nudna, że jest mało akcji. Guzik prawda! Tam się dużo dzieje. Tylko widzisz, w książce są niuanse, na które trzeba zwrócić uwagę. Jeśli o moje wady chodzi to chyba tyle, a Ty masz coś takiego co rozczarowało Cię w Ślepcu?

J: W sumie nie. Uważam książkę za bardzo dobrą, mocną i ryjącą głowę. Zgadzam się z Tobą, że to poplątanie może sprawiać ludziom trudność. Nadal się dziwię, że niektóre elementy przy pierwszym czytaniu nie zapisały mi się w pamięci, a hej robię przecież notatki do recenzji. Aczkolwiek szanuje takie zagranie ze strony Maxa i Ślepca na pewno nie nazwałabym nudną, czy nieciekawą. Ja chce czytać takie thrillery, niech powodują, że będziemy błądzić, a potem wracać na dobry tor i kiwać głową z uznaniem, że dało nas się tak oszukać. Fajnie, że w tej książce jest ta esencja brutalności, która wylewała się z trylogii o Cztery Iksie i mocne akcenty psychologiczne, które Max przekrada do każdej swojej książki. Z pewnością sięgnę po kolejne jego powieści i całe szczęście, że ma ich jeszcze kilka w tym roku wypuścić.

M: Dla mnie właśnie o to w książkach chodzi, żeby zmuszały mnie do myślenia, a nie były tylko fajnym czytadłem, o którym zapomnę na następny dzień po skończeniu czytania. Ja mam ogromną nadzieję, że Max pójdzie w tym kierunku i jego książki będą się właśnie składały z miliona puzzli, które trzeba będzie sobie w głowie ułożyć. Reasumując, Ślepiec jest jedną z najlepszych książek, jakie czytałam na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy i czekam, oj czekam na kolejną książkę Czornyja. Zresztą tak jak wiesz, kocham miłością bezgraniczną tego autora i z książki na książkę ta miłość się tylko pogłębia.

J: Coś wiem o tej miłości, bo sama też darzę mocnym uczuciem jego twórczość. Jestem uzależniona i z tego nałogu nie mam zamiaru rezygnować. Pozostaje mi tylko powiedzieć, że Max Czornyj robi dobrze słowami i ja te pieszczoty słowne będę przyjmować, póki nas śmierć nie rozłączy, tfu, zaraz, stop, miało być, póki będzie tworzył te swoje nietuzinkowe opowieści (śmiech). Zatem pozostaje nam czekać na kolejną premierę, która wywoła w nas potrzebę kryminalnej dysputy.

Przed spisywaniem Ślepca nie sporządziłem zarysu fabuły. Nie robiłem żadnych drabinek ani rozpisek. W ogóle pierwsza scena dziejąca się pod Gdańskiem miała być prologiem do akcji w Lublinie. Wyszło jak wyszło. Akcja mnie poniosła tam, gdzie chciała.
Mimo to miałem pewną kontrolę. Z pewnością zależało mi, aby tym razem zabójstwa nie były popełniane przez mordercę o profilu Cztery Iksa. Koncentrowałem się, byle nie popuścić wodzy wyobraźni w tę stronę. 
W wypadku Ślepca nie mówiłbym o osobie chorej psychicznie czy dewiancie. Główny antagonista ma swój bardzo wyrachowany plan. Nie jest to wizja szaleńca. Gdy w moim umyśle splotły się wszystkie wątki, poczułem dreszcz satysfakcji. I nie, nie chodzi o samo zrozumienie motywów. Mam na myśli to, że zbrodnie Ślepca są namacalne. Są pokrętnie racjonalne. Takich zabójców możemy spotkać statystycznie sto razy częściej niż naśladowców Cztery Iksa. Oczywiście, nie zdradzając fabuły, muszę postawić tu kropkę. Mam nadzieję, że to makabryczne wyrachowanie sprawcy i jego motywacja usatysfakcjonują czytelników. A tropy przemycane w treści okażą się frykasem. Takim, jak okazały się dla mnie.

Smacznej lektury!

Max Czornyj dla bloga Zaciesz
TAGI
PODOBNE WPISY