Książki

Piotr Rozmus „Kompleks Boga” – gdy kroczysz w stronę piekła

Przez w dniu 06/03/2019

Zdarzało mi się budzić z krzykiem. Miękka piżama zamieniała się w mokrą ścierkę, niespieszny oddech przechodził w łapczywe łykanie powietrza, mózg starał się wyprzeć złe myśli, które zapragnęły zająć miejsce spokojnego snu. Jak każdy mam swoje małe rysy na duszy, które nigdy się nie zabliźnią, ale lubią przypominać o swoim istnieniu właśnie w momentach, kiedy pozwalam ciału na rozluźnienie. Ale patrząc na to, czego doświadczyli bohaterowie Kompleksu Boga Piotra Rozmusa, moje nocne koszmary nijak się mają do przeżyć, jakie starannie spisał autor na stronach swojej powieści. Lektura nie była łatwa. Pisarz nie częstował wszystkimi doznaniami naraz, ale niczym kolejne kawałki tortu dzielił ja na kolejne rozdziały, pozwalając na swobodne delektowanie się budowaną historią. Smak bywał gorzki, kwaśny, czasami nie do zniesienia, ale uzależniał i przeszywał każdy mój skrawek ciała. Zapominałam o całym świecie, ale o tej książce już wiem, że nigdy nie zapomnę.

Mamy tu kilku bohaterów z plamami na sumieniu, którzy budzą się w niewielkich klatkach, w obskurnym, nieznanym im miejscu. W pomieszczeniu znajduje się również stół z całą gamą narzędzi niesłużących w tym wypadku do rozwijania talentu majsterkowicza oraz budzący największy strach lśniący hak zwisający z sufitu. Nikt z nich nie wie kto i dlaczego ich tu sprowadził a kroki, które słyszą nad głowami, pobudzają coraz większy strach. Największą zbrodnią, jaką mogłabym teraz popełnić to napisać coś więcej o fabule. Książka jest wielowątkowa i podzielenie się czymś więcej po prostu zepsułoby przyjemność z odkrywania tej porażającej opowieści.

Uwięzione zwierzę potrafi być jeszcze bardziej niebezpieczne niż to na wolności.

To, co w pierwszej kolejności mnie urzekło to opisy zachowań poszczególnych bohaterów. Realistyczne, chwytające za serce, a czasem powodujące złość i rozgoryczenie. Autor postawił na spokojne wprowadzenie w życie każdego z nich. Daje konkretne obrazy, zestawia je ze sobą, a nam pozostawia pewnego rodzaju osąd ich poczynań. Godne podziwu jest przygotowanie psychologiczne pisarza. Nie zabrakło trafnych analiz, dopieszczenia charakterów postaci, czy samego zwyrodnialca, który dopuszcza się porwania kilku osób i podejmowania bezlitosnych decyzji, w których krew i ból grają role pierwszoplanowe. Samo śledztwo w opisywanej sprawie zostało zepchnięte na dalszy plan i zdecydowanie tam było jego miejsce. Nie było tak ważne, jak sekrety, które nosili w sobie bohaterowie, ich drobiazgowo opisane życie i błędy, których nie potrafili się wystrzec. Bywały momenty smutne, szokujące, ale i pełne zrozumienia, czy przymykania oka na pewne ich decyzje, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Rozmus stworzył obezwładniającą fabułę, hipnotyzujących bohaterów, dopełnił to sadystycznymi akcentami, które są idealnym uzupełnieniem paraliżującego strachu, który unosi się nad całym Kompleksem Boga.

Jeśli cię prawa ręka twoja gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie; albowiem pożyteczniej jest tobie, aby zginął jeden z członków twoich, niżby całe ciało twoje miało iść do piekła.

Język autora jest szorstki, męski, bez zapychaczy i ozdobników. Podkreśla wartość przesłania, jakie płynie z powieści, nie rozdrabniając się na wyprowadzające z równowagi opisy. Były chwile, że brakowało mi słów na to, co wymyślił autor. Wszystko było tak wyraziste, jakby działo się tuż obok mnie, jakbym była naocznym świadkiem zdarzeń. Przy tym wszystkim czyta się tę historię dość komfortowo i nie myśli się o robieniu przerw, nawet przy scenach powodujących zniesmaczenie. Kompleks Boga zawiera również trafne spostrzeżenia, które mi samej dały sporo do myślenia nad moimi czynami i zachowaniami, nie tylko tymi z przeszłości. Książka jest wstrząsająca, dobrze przemyślana i sprytnie poprowadzona aż do finału. Z pewnością fani twórczości Maxa Czornyja, czy Chrisa Cartera poczują się tu jak w domu. Ciasnym, potwornym lokum, gdzie błaga się o krople nadziei i wyrwanie z potężnych ramion bezsilności.

Kompleks Boga to nie jest książka na jeden wieczór. To nie jest powieść, którą po odstawieniu na półkę zepchniemy w zapomnienie. To pełnokrwisty thriller psychologiczny z elementami horroru o zatrważającej strukturze, bogatym spektrum osobowości i mocno chwytających za gardło kadrach, od których żołądek potrafi zrobić podwójne salto z imponującym piruetem. Nie bójcie się wkroczyć w twórczość Piotra Rozmusa, odrzućcie uprzedzenia do bestialskich historii, tylko wejdźcie w świat bohaterów, którzy nieświadomie kroczą bolesną ścieżką wprost do piekła i sprawdźcie, czy uda im się z niej zawrócić.

TAGI
PODOBNE WPISY