Książki

Olivier Norek „Kod 93” – nim stwierdzisz zgon, sprawdź puls

Przez w dniu 08/04/2019

Paryż. Stolica mody, miasto malarzy, miejsce zakochanych. Pamiętam swoją wizytę w stolicy Francji i każdy jej zakątek wywoływał ciepłe uczucia, pobudzał kreatywność i pozwalał chłonąć to, co miasto miało najlepsze do zaoferowania. Często, gdy odwiedzamy nieznane nam miejsce, posiłkujemy się rekomendacjami, czy przewodnikami. Ciasnych, mrocznych uliczek nie ma w planach, ale za sprawą książek możemy je sobie wyobrazić. Dzięki Kodowi 93 autorstwa Oliviera Norka zobaczyłam Paryż oczami, które dalekie są od wzruszeń. Autor pokazał miasto od tej brudnej, obślizgłej i zatęchłej strony, uderzając z prostej dłoni w twarz podparyskim podziemiem z jego odrażającymi tajemnicami. Nie byłam na to gotowa, ale wpadłam w te duszne zakamarki, gdzie niebezpieczeństwo chucha chłodem w kark, a śmierć nie zawsze oznacza to samo. To była intensywna, lecz krótka przygoda, ale zdecydowanie odcisnęła swoje bezduszne piętno na mojej wyobraźni, a teraz czas byście i Wy poczuli zapach przestępczego Paryża.

Victor Coste to błyskotliwy podinspektor paryskiego departamentu śledczego. Pewnego dnia zostaje wezwany do zwłok, które zostały potraktowanie nad wyraz okrutnie. Podczas sekcji okazuje się jednak, że denat wcale nie przeszedł jeszcze na tamtą stronę. A to jedynie początek szalonych zbrodni, których tajemnicę będzie musiał rozwiązać główny bohater. A do wszystkiego dochodzi sekretny Kod 93, który skrywa niewiarygodną prawdę, którą Coste zapragnie odkopać.

Gdzieś spotkałam się z określeniem, że to książka idealna dla fanów Chrisa Cartera. W ostatnich miesiącach słyszę to często o coraz większej liczbie kryminałów, jakie wychodzą. I o ile jeszcze w tamtym roku z językiem na brodzie rzucałam się na takie pozycje, teraz podchodzę do tego z przymkniętym okiem. Niektórzy myślą, że jak jest bestialski seryjny morderca, to możemy go wrzucić do jednego worka. Tak niestety nie jest. Kod 93 jest książką poniekąd sadystyczną, bo ofiary lekko nie mają, jednak cała otoczka jest dość zatęchła i mroczna, a tło opowieści jest bardziej drapiące niż dokonywane zbrodnie. Styl autora można określić jako prosty, przeplatany czarnym humorem. Same zbrodnie ociekają okrucieństwem, jednak nie powodują fikołków w żołądku. Zdecydowanie dla mnie w tym kryminale króluje klimat. Atmosfera zatęchłych uliczek. Miejsc, gdzie rządzi bezprawie i patologia. Nie brakuje gwałtów, porachunków oraz strachu. I to on właśnie w tej książce obezwładnia. A że nie jest ona zbyt obszerna, nie ma tu miejsca na dłużyzny, czy zapychacze. Akcja galopuje, a my razem z nią.

Bohaterowie są naszkicowani dość oszczędnie, a momentami ich natłok może powodować chwile zagubienia. Pomimo tego sama historia została mocno nakreślona, a cała intryga wciąga już od prologu. Książka chwilami może wydawać się przewidywalna, ale nawet jak domyślicie się finału, to i tak w nią brniecie z czystej ciekawości. Zdecydowanie czyta się ją swobodnie, pomimo iż porusza się po emanujących agresją zakątkach Paryża, po środowisku twardych i nieugiętych śledczych. To czyni Kod 93 mocną lekturą obnażającą obskurną prawdę o paryskich realiach, którą warto poznać, szczególnie jeśli planujecie najbliższy urlop we Francji.



Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Mando
TAGI
PODOBNE WPISY