Wywiady

#KRYMINALNA DYSPUTA Adrian Bednarek „Pasażer na gapę”

Przez w dniu 07/06/2019

Pamiętam, jak po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość Adriana Bednarka. To był Pamiętnik Diabła. Pomyślałam wtedy, oho debiutant bierze się za jakiegoś seryjniaka i jeszcze będzie mu grzebał w głowie, by mnie zaszokować. No i ku mojemu zaskoczeniu, zrobił to! Dostałam mocnego kopa pod żebra kreatywnością, umiejętnością badania psychiki zwyrodnialca, a przy tym było to podane w przerażający i zarazem porywający sposób. Wciągnął mnie zarówno w umysł swojego sadystycznego bohatera, jak i pobudził ciekawość co do swojej osoby. I tak od zachwytu nad pierwszą książką doszłam do lektury jego szóstej książki Pasażera na gapę, która aż się prosiła o drobną dysputę. Razem z Martą (Zapach_ksiazek) postanowiłyśmy wstawić w prawy narożnik autora, a same stanęłyśmy w lewym. Sprawdźcie, co wyszło z tego pojedynku.


Justyna (Zaciesz): Wiedziałam, że któregoś dnia weźmiemy na tapetę coś Bednarka. Od lektury Pasażera na gapę już trochę minęło, ale mam nadzieję, że wszystko pamiętasz (śmiech). Złodzieje, czubkolandia i ten trzeci. Czy to faktycznie był dobry pomysł na fabułę?

Marta (Zapach_ksiazek): Czubkolandii nie sposób nie pamiętać (śmiech). Tak mi się spodobało to określenie, że na dobre weszło do mojego słownika. Co do fabuły to powiem Ci szczerze, że byłam trochę zdziwiona, że tym razem Bednarek postawił na bardziej ugrzecznioną historię. Wiesz bez dużej ilości flaków i makabrycznych zbrodni. Sam pomysł ze szpitalem psychiatrycznym jak dla mnie super. Ja ogólnie lubię książki, które są osadzone w czubkolandii (śmiech) i trochę żałuję, że było jej tu trochę mało. A Tobie jak podoba się Bednarek w tej nowej, nieco innej odsłonie?

J: Zdecydowanie wciągnął mnie w tę historię! Lubię, kiedy akcja książki, chociaż ociera się o czubkolandię. Od zawsze to miejsce przyprawia mnie o dreszcze, więc to pierwszy plus Pasażera na gapę. Drugi przyznałabym za wprowadzenie mroku w postaci tego trzeciego, który był tak obleśny i sadystyczny, że nigdy nie chciałabym go spotkać na swojej drodze. O właśnie! A co Ty co myślisz o Panie tajemniczym?

M: O dżizas o ile zawsze sądziłam, że Kuba Sobański jest zwyrolem i popaprańcem, tak Adrian przeszedł samego siebie, tworząc postać Konrada. Nie wiem, czy można być bardziej zepsutym niż ten bohater. Chylę czoła przed Bednarkiem, bo z książki z książkę potrafi mnie zaskoczyć coraz bardziej, tworząc takie postaci, że mnie aż wyrywa z glanów. Osobiście podobała się również postać Magdy. Niby normalna dziewczyna a swoje za uszami jednak ma (śmiech). Ale powiedzmy sobie szczerze, bohaterowie książek Adriana to zawsze mocne punkty jego twórczości.

View this post on Instagram

Maciek planuje ucieczkę z zakładu psychiatrycznego. Jego dziewczyna Magda ma mu w tym pomóc. Cały plan komplikuje się gdy w sali w której przebywa Maciek zostaje ulokowany nowy pacjent. Nie widząc innej opcji Maciek postanawia zabrać Nowego ze sobą. "Pasażer na gapę" by @adrian_bednarek_autor to kolejna książka tego autora, która zagościła w mojej biblioteczce i przy której bawiłam się wyśmienicie. Tym razem Adrian Bednarek zaserwował Nam nieco inną książkę od wszystkich swoich wcześniejszych publikacji. Nie ocieka ona krwią, brutalnością ani flakami, ale muszę przyznać, że są momenty gdzie robi się bardzo, bardzo niesmacznie. Akcja "Pasażera na gapę" mknie w ekspresowym tempie, nie ma dłużyzn, zbędnych opisów, autor po prostu nie daje czytelnikowi wytchnienia co rusz zrzucając na niego coraz to nowe bomby. Jednak to co u Bednarka zawsze jest najlepsze i dodaje książce dodatkowego smaczku to bohaterowie. Nowy/Konrad to jak dla mnie mistrzowska postać! Typowy zwyrol, którego nie chcielibyście spotkać w ciemnej uliczce, ale jego psychoza i obłęd są przedstawione przez autora w taki sposób, że ta postać pociąga Was. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to wulgaryzmy, których moich zdaniem było tu trochę za dużo. "Pasażer na gapę" jest książką inną od diabełków, ale równie wciągającą. Hipnotyzujący styl pisania Adriana Bednarka, mistrzowscy bohaterowie oraz rewelacyjna fabuła zagwarantowały mi fantastyczny czas, który siedziałam z tą książką. @wydawnictwo_novaeres #adrianbednarek #pasażernagapę #thriller #wydawnictwonovaeres #ebook #ebooknovel #czytamzlegimi #legimibezlimitu #czytajzlegimi #ksiazkaprzyjacielem #czytampolskichautorów #polishbookstagram #czytambopolskie #czytampolskie #czytampolskieksiążki #czytacz #czytambolubie #lovereading #epicreads #bookstagramlife

A post shared by Marta Szewczak (@zapach_ksiazek) on

J: To prawda! Doskonale ich kreuje i ciężko jest się w tej materii do czegoś przyczepić. Magda była pierwszorzędnie skrojona. Inteligentna, zorganizowana, a przede wszystkim twarda. O takich bohaterkach czyta się z rozkoszą. Maćkowi momentami brakowało jaj. Odniosłam nawet wrażenie, że nim poznał swoją partnerkę, był bardziej męski, a potem zgłupiał z miłości (śmiech). Ale ogólnie cała trójka wypadła wiarygodnie i żadne z nich nie przyprawiało mnie o mdłości. Co innego pewne sceny, z których wiemy, że Bednarek jest znany. No serio były momenty, że musiałam odwrócić wzrok i pomyśleć o czymś miłym. Też tak miałaś?

M: Taaa wiem, o czym mówisz. Po lekturze Pasażera na gapę już inaczej patrzę na żelazko. To było hardcorowe! I do tego opisane w tak szczegółowy i dobitny sposób, że aż mi było momentami niedobrze. Ale to i tak plus, bo obie jesteśmy nawiedzone i lubimy takie sceny (śmiech). A Ty nie myślisz o tym, żeby pozbyć się żelazka z domu? Bo mnie przeszło to przez myśl…

J: Uwaga! Nie mam żelazka w domu (śmiech). Zatem czuję się bezpiecznie! Jak czytałam tę scenę, to serio słyszałam i czułam to wszystko. Trzeba przyznać, że wyobraźnia naprawdę mi szalała. Uwielbiam ten plastyczny styl Bednarka. Nie każdy ma talent, by tak oddawać dźwięki, smaki, czy zapachy, a on to robi tak naturalnie. Dialogi wypadają realnie, chociaż pamiętam, że uwierała Cię trochę ilość wulgaryzmów. Ja w sumie nie zwróciłam na nie większej uwagi.

View this post on Instagram

Zwyrol. Sadysta. Bestia w ludzkiej skórze. Człowiek, który ze swoich barbarzyńskich czynów jest dumny. Pragnie ich, podniecają go, potrzebuje ich, by poczuć spełnienie. Poznałam takich wielu. Na szczęście tylko na kartach powieści, gdzie policja walczy o dobro, a ów człowiek ma gdzieś ludzkie życie i robi to, by coś udowodnić. Aby wyrazić swoje emocje. Jedni kopią stojący taboret, inni sięgają po nóż. Tym razem poznałam kolejnego mordercę. Wyrachowanego, obleśnego, niechcianego. Wykreował go Adrian Bednarek i usadowił w swojej nowej książce "Pasażer na gapę" . Ten kryminał pokazał mi, że okrutnych czynów może dopuścić się każdy, to jedynie zależy od sytuacji, w jakiej się znajdzie. Historia opowiedziana przez Bednarka to karuzela ludzkich zachowań, od których momentami soki trawienne dochodziły do wrzenia. Pomimo iż opowieść sprawia wrażenie nieskomplikowanej, to z rozdziału na rozdział łaknienie rośnie. To była chora przygoda, ale i cenna lekcja, którą dobrze zapamiętam. ??? Pełna recenzja czeka na www.zaciesz.com ??? #pasażernagapę #adrianbednarek #zacieszblog #wydawnictwonovaeres #pasazernagape #thrillerbooks #czytampolskichautorów #bloodymakeup #makefxpl #seekinspirecreate #bookpics #crimethriller #bloodyart #creativempire #art_daily #ironburn #sfxgore #gorrormakeup #ksiazkimojamilosc #top_bookstagram #przeczytane #czytampolskie #epicread #ktoczytazyjepodwojnie #bookishphotography #książkowo #kryminał #polskiekryminały #bookstafeatures #polkiczytają

A post shared by Justyna Dudkiewicz (@zaciesz) on

M: To prawda, odrobinę za dużo tych przekleństw tu było, ale jestem to w stanie wybaczyć, szczególnie że cała reszta była rewelacyjna! Zresztą no co ja mogę powiedzieć, biorę w ciemno wszystko, co napisze Bednarek. Kurczę zabrzmiało to jak psychofanatyzm (śmiech). A Tobie coś chyba zakończenie nie siadło, mam rację?

J: Tak, było zbyt pozytywne lub inaczej za mało dramatyczne. Trochę zostawił sobie taką furtkę, by pociągnąć historię dalej. Jeśli tak będzie, to wybaczę mu to zakończenie. Ogólnie historia, pomimo iż nieco banalna, jest hipnotyzująco spisana. Ciągle miałam niedosyt i żałowałam, jak musiałam kłaść się spać. Lubię twórczość Bednarka i tą książką pokazał, że pięknie się rozwija, ma jeszcze sporo pomysłów, a przede wszystkim jest nieprzewidywalny, a to ważne przy pisaniu thrillerów, czy kryminałów. Uważam, że każdy, kto lubi opowieści nieco brutalne, ale jednak pełne akcji, a nie tylko flaków co strona, będzie się wybornie bawił przy lekturze.

M: Zgadzam się! Ja już z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Adriana i aż mnie ciekawość zżera jakiego psychopatę tym razem stworzy!


„Pasażera na gapę” nazywam swoja najszybszą książką. Powstawał dwa miesiące, a pisząc, wychodziłem z założenia, że akcja ma zasuwać jak struś pędziwiatr uciekający przed wygłodniałym kojotem. Była to też moja pierwsza przygoda ze złodziejami i czubkolandią. Zwyrol jak zwykle został stworzony spontanicznie i rozwijał się z każdą stroną. Nie powstał, jak niektórym może się wydawać z miłości autora do żelazka (śmiech). Swoją drogą scena z żelazkiem pisana była dwa razy, bo moja recenzentka stwierdziła, że pierwsza wersja jest jak na mnie „za łagodna”.


Sama powieść stanowiła pewnego rodzaju eksperyment. Uwielbiam wchodzić głęboko w psychikę postaci, jak i opisywać miejsca, w których toczy się akcja. Tym razem nieco ograniczyłem mój pociąg do opisów, choć jak zauważyły dziewczyny, bohaterowie stanowią ważną stronę powieści i nadal można nurkować w głąb ich myśli. Natomiast wulgaryzmów nie mogło zabraknąć. Taki jest efekt totalnego wkręcenia pisarskiego łba w „slang ulicy”, a raczej wyobrażania sobie jak tym slangiem posługują się Magda, Maciek (określenie „zgłupiał z miłości” świetnie pasuje do lokatora czubkolandii. Brawo Justyna!) i Nowy. Ostatnio, gdy przeglądałem Pasażera, sam zastanawiałem się „skąd ja wziąłem te teksty”. Ale to tylko dowód na to, że bohaterowie sterują autorem, a nie autor bohaterami.


Muszę zgodzić się z dziewczynami, że w pewnym sensie Pasażer jest historią nieco banalną, ot dwójka zakochanych próbuje uciec przed światem, ale trafia im się przyzwoitka z piekła rodem. Tyle że właśnie takie historie potrafią zagwarantować niesamowitą przygodę, zapewnić krótkie, lecz intensywne zbliżenie z bohaterami a przede wszystkim zafundować kawał rozrywki. Tego życzę każdemu, kto planuje wybrać się w podróż z „Pasażerem na gapę”. Bardzo dziękuję Justynie i Marcie za dysputę. Wielką przyjemnością było skomentowanie Waszego obgadywania mojej najnowszej książki.

Adrian Bednarek dla bloga Zaciesz

Wywiad z Adrianem Bednarkiem

Czy Adrian.Bednarek jest seryjnym mordercą?___________Wydawnictwo Novae Res

Opublikowany przez Zaciesz Sobota, 25 maja 2019
TAGI
PODOBNE WPISY