Książki

Max Czornyj „Inna” – gdy nie wiesz kim jesteś

Przez w dniu 20/06/2019

Mam wrażenie, że książki Maxa Czornyja stały się moją aberracją. Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Z każdą zapowiedzią jego nowej powieści wywalam do kosza swoje plany czytelnicze i rzucam się na jego premierę jak maratończyk na szklankę wody. Inna to thriller psychologiczny, który uzależnia jak najmocniejszy narkotyk, jak chipsy, które trzeba zjeść do ostatniego kawałka. To nie było dobre ani doskonałe. To była mistrzowska uczta dla umysłu, która powodowała niekontrolowane skoki ciśnienia i salta zwojów mózgowych. To książka, którą trzeba przeczytać, a potem wrzucić na czytelnicze podium. Tak. Śmiało mogę powiedzieć, że Inna jest jedną z najlepszych książek, jaką miałam okazję przeczytać w tym roku. A dlaczego? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

W Innej Max Czornyj zabiera nas na luksusowe osiedle Baltic Resort, gdzie poznajemy Mikołaja Popławskiego. Mężczyzna budzi się z potężną luką w pamięci. Nie wie, co się dzieje. Nie może przypomnieć sobie swojego życia, a na dokładkę w piwnicy odnajduje zakneblowaną dziewczynę. W tym samym czasie poznajemy pewną matkę, której znika córka, a ona postanawia wszcząć własne śledztwo. I tak naprzemiennie obserwujemy historię dwóch ludzi, którzy walczą z zagubieniem i pragnieniem poznania prawdy.

Od pierwszej dotkniętej strony wciągnęłam się w ten pisarski obłęd. Czornyj w wyborny sposób pokazuje nam umysł osoby, która straciła pamięć i popada w coraz większe szaleństwo, spowodowane nieskończoną liczbą pytań bez odpowiedzi. Narracja jest pierwszoosobowa i mamy przyjemność poznawać historię oczami Mikołaja, jak i matki zaginionej dziewczyny. Prawie każde zdanie wieńczące dany rozdział dawało mi zastrzyk ekstazy. Chciałam więcej i więcej. Miałam mnóstwo teorii, co do finału. Obstawiałam już najbardziej pokrętne rozwiązania, po które sięga ochoczo w swoich thrillerach przykładowo Sebastian Fitzek i nie zawiodłam się. Po przerzuceniu ostatniej strony wyglądałam jak postać z obrazu Krzyk Edvarda Muncha. Tak to się robi!

Styl autora już wielokrotnie zachwalałam i w tej kwestii moja opinia się nie zmienia. Podoba mi się wplatanie wyrazów, które poszerzają mój zasób słów. Jestem fanką tworzenia klimatu przez krótkie zdania pisane jedno pod drugim. Na uwagę zasługują też fragmenty wyciągnięte z Facebooka, które doskonale nadają realizmu opowiadanej historii. W Innej możemy też doświadczyć burzenia czwartej ściany. Bohater w kilku momentach zwraca się jakby bezpośrednio do nas, co czyni nas nie tylko obserwatorami, ale i uczestnikami tego całego szaleństwa. Uwielbiam ten zabieg i do dziś z wypiekami na twarzy wspominam go z filmu Funny Games.

Inna to doskonale skomponowany thriller psychologiczny z podwójnym efektem wow. Nie tylko ze względu na konstrukcje, ale i na sam pomysł, który został zszyty mocnymi nićmi. Można odnieść wrażenie, że Max Czornyj czymś sobie dogadza, by tworzyć takie wykręcone historię. Jednak w moich oczach tą książką wchodzi na zupełnie nowy poziom i w moim odczuciu mógłby porzucić Deryłę, a karmić mnie tylko takimi niewiarygodnymi fabułami. Zdecydowanie czekam na kolejne literackie dziecko autora, a Wy bierzcie się za Inną. Nie pożałujecie.

TAGI
PODOBNE WPISY