Książki

Michał Larek, Waldemar Ciszak „Martwe ciała” – historia niepozornej sieroty śmierdzącej trupami

Przez w dniu 08/07/2019

W moich oczach Edmund Kolanowski jest brutalnym symbolem skradzionej niewinności. Był mordercą i nekrofilem. Zwłoki kobiet pozbawiał tego, co czyniło ich ciała kobiecymi. Wycinał im piersi i narządy rodne dla swojego chorego spełnienia. Sprawiał wrażenie sieroty, trochę zagubionego, niepozornego mężczyzny, a tymczasem w środku rósł obleśny potwór, któremu Kolanowski się powoli poddawał, aż w końcu przejął go całego. Do dziś ciężko mi złapać oddech na myśl o działaniach nekrofila. Czytając Martwe ciała, wielokrotnie czułam uścisk na gardle. Jakby ręka dobrze zbudowanego mężczyzny ściskała moją szyję, na bacząc na opór mięśni. Waldemar Ciszak i Michał Larek z niezwykłą starannością spisali tę trudną i drastyczną historię, którą warto poznać choćby ze względu na skalę brutalności, jakiej dopuścił się ten poznański nekrofil.

Sztuka kryminalnego reportażu wymaga niezwykle ciężkiej pracy. Nie tylko ze względu na przestudiowanie dokumentacji, ale i przeprowadzenie wywiadów, które zmuszają przepytywanych do powrotu do makabrycznych zdarzeń, których byli świadkami. A potem ze wszystkich notatek wyciągnięcie tego, co faktycznie da pełny obraz wybranego tematu, przy tym nie wynudzi czytelnika. Michałowi Larkowi i Waldemarowi Ciszakowi ta trudna w moim odczucia sztuka się udała. Martwe ciała to kompletna historia Edmunda Kolanowskiego, w której możemy uczestniczyć w każdym jej aspekcie. Od poszukiwań, przez ciężkie przesłuchania, aż do procesu i wyroku. To, co najbardziej przykuło moją uwagę to właśnie sam bohater reportażu. Autorzy zadbali o szczegółowość w opisie jego zachowań, sposobu mówienia, nawet gestów, które tworzyły coraz to wyraźniejszy obraz potwora, jakim był Kolanowski.

– Podciągnąłem suknię do góry, Zdjąłem majtki, ściągnąłem rajstopy lub pończochy i wyciąłem skore z narządów rodnych i wyżej.

– Czy wycinaliście piersi?

– Nie przypominam sobie, czy wycinałem piersi, chociaż takiej możliwości nie wykluczam, ale piersi nie zabierałem ze sobą, zabrałem ze sobą tylko wyciętą skórę i tkankę tłuszczową z okolic krocza tej kobiety.

Historie jego ofiar łapią za serce, a czyny, jakich się na nich dopuszczał, powodują jego krwawienie. Wszystko się we mnie gotowało, gdy czytałam kolejne zdania, jakie wyszły z ust nekrofila. Był on bez wątpienia chorym człowiekiem, zwyrolem, którego umysł, jakby w trakcie seksualnych pragnień nagle się wyłączał. Nie zabrakło w książce analizy psychologicznej biegłych psychiatrów, wypowiedzi bliskich, faktów z dzieciństwa, które jeszcze bardziej uwypuklały, kim był Edmund Kolanowski. Takie kryminalne reportaże są potrzebne nie tylko, by poznać umysł kolejnego zwyrodnialca, ale również, aby zrozumieć jak ciężką pracę wykonywała milicja, by móc w końcu skazać takiego mordercę. Mimo że od lektury książki minęło już wiele dni, nadal w głowie słyszę wypowiedzi Kolanowskiego, czuję jego oddech, a to tylko jest dowodem jak dosadny i mocny reportaż stworzył duet Larek i Ciszak. Jeśli interesują Was kryminalne sprawy seryjnych morderców, to Martwe ciała zadowolą Was nie tylko sferą ogromnej ilości faktów, ale i sferą emocji, które towarzyszyły świadkom wydarzeń związanych ze sprawą poznańskiego nekrofila. Jednak pamiętajcie, że po przeczytaniu ta historia zostanie w Waszych głowach już na zawsze.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Oficynka
TAGI
PODOBNE WPISY