rzeźnik
Książki

Max Czornyj „Rzeźnik” – „byłem robakiem, który marzył by zostać człowiekiem”

Przez w dniu 14/08/2019

Nie ma nic gorszego niż historie, które pisze życie. Przy ogromie kryminałów, jakie wychodzą każdego miesiąca, mam wrażenie, że zatracam się w tej fikcji i nie potrafię jej odróżnić od prawdziwych zdarzeń. To znak, że autorzy naprawdę dokładają starań, by dać nam obraz mordercy tak rzeczywistego, że uwierzymy w niego i jego działania bez reszty. Jednak na rynek napływają też książki o prawdziwych zbrodniarzach, o których wstyd mówić na głos. Jednym z nich był Józef Cyppek nazywany Rzeźnikiem z Niebuszewa. W jego historię postanowił włożyć palce Max Czornyj i tak przesiąknął historią mordercy, że postanowił w swój nietypowy sposób przekazać ją czytelnikom. Rzeźnik nie jest kryminałem, ani też reportażem. W moim odczuciu to coś zupełnie nowego, co pozwala wejść w skórę zwyrodnialca, poczuć jego czyny, poznać emocje, które nim szarpały. Czornyj zrobił to w tak niebezpiecznie nieskazitelny sposób, że zaczęłam się bać o jego zdrowie psychiczne. Dlatego przygotujcie się dobrze na Rzeźnika, bo to jest historia tak odrażająca i deprymująca, jakiej jeszcze na polskim rynku nie było.

Rzeźnik to opowieść o Cyppku widziana oczami Czornyja. Dosłownie autor wchodzi z butami w jego osobowość i od lat młodzieńczych prowadzi nas przez jego życie, które do prostych niestety nie należało. Swoją historie snuję niespiesznie i rzekłabym, że początkowo zbyt mozolnie. Książkę można podzielić na dwie części. Tą melodramatyczną i tą szokująco-odrażającą. Pierwsza połowa jest trochę zbyt mdła w moim odczuciu. Bo jednak wiedząc, że mamy czytać o najpotworniejszym seryjnym mordercy, to tą makabrą nie dostajemy w twarz tak od razu. Rozumiem, że czasy, w jakich żył Cyppek wręcz nakazują opis wydarzeń historycznych, tego jak wyglądała wojna i ilu przy niej zginęło, ale przez to zatraca się trochę obraz głównego protagonisty. Niektórzy z pewnością odnajdą się w tych historycznych wątkach, aczkolwiek mnie ta pierwsza setka stron nużyła i bardzo czekałam na to mocne uderzenie w policzek, które zostawi piekący ślad. Nie wiem, z czego wynikał brak choćby odrobiny soczystych kęsów w pierwszej połowie Rzeźnika. Ale to, co następuje w drugiej połowie, to już istne gradobicie krwi, kawałków ciał i oczywiście śmierci. I zdecydowanie wynagradza początkowe oczekiwanie.

Druga część Rzeźnika skupia się już przede wszystkim na samych morderstwach, jakich dopuścił się Cyppek. Czornyj nie pozbawia nas namacalnych opisów ćwiartowania, czy gotowania poszczególnych części ciała. Tak ten sadysta oprócz zabijania lubił pobawić się w kucharza i czuł w tym nawet spełnienie. To chore! To wszystko, co robił, było tak chore, że momentami nie mogłam uwierzyć, że ktoś tak okrutny, pozbawiony empatii mógł żyć naprawdę. To, co robił przekracza wszelkie granice. Najgorsze jest, że Józef Cyppek nie czuł skruchy, nie czuł się winny i nie uważał, że robił coś złego. Był cholernym potworem, którego postępowania nie da się wytłumaczyć, a tym bardziej zrozumieć. Szczerze to żadna osobista krzywda, trauma wojenna, czy potrzeba miłości lub bliskości nie tłumaczy działań tak barbarzyńskich i kanibalistycznych, jakich się on dopuszczał.

Podziwiam Maxa Czornyja, że podjął się tak trudnego tematu, by pokazać nam jak najdokładniej, kim był Józef Cyppek. I o ile początkowo trochę kręciłam nosem na sposób prowadzenia narracji, tak potem nie mogłam nadążyć nad łykaniem powietrza, by chociaż trochę uspokoić swój organizm, który przyjął taką ilość opisanej makabry. Rzeźnik zasługuje na to, by każdy go przeczytał. Nie tylko fani historii o seryjnych mordercach, ale też osoby, które nie zdają sobie sprawy, do czego może być zdolny niski facet krępej budowy i to bez nogi! Tak, nawet kalectwo nie było dla niego przeszkodą! Jeśli potraficie utrzymać jedzenie w żołądku, to bierzcie się za tę książkę, a potem zobaczycie, że zamiast kotleta na obiad z przyjemnością wciągnięcie brukselkę.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Filia Mroczna Strona
TAGI
PODOBNE WPISY