miasto duchów
Książki

Krzysztof Bochus „Miasto duchów” – z zegarmistrzowską precyzją

Przez w dniu 18/09/2019

Gdy ze łzą w oku odkładałam na półkę Listę Lucyfera, nie sądziłam, że nim zacznę tęsknić za piórem Krzysztofa Bochusa, on podaruje mi swoje kolejne literackie dziecko. W tym miesiącu na księgarskie regały wkroczyła powieść Miasto duchów, będąca czwartą częścią cyklu retro kryminałów z Christianem Abellem. Z miejsca wpadłam w jej sidła i pragnęłam nigdy z nich się nie uwolnić. Niczym odwodniony turysta na pustyni spijałam każdy łyk słów przepełnionych klimatem noir, historycznymi perełkami i intrygą, która nie pozwalała oderwać się od lektury. Jeżeli literacka jakość idzie w parze z fenomenalnym prowadzeniem fabuły, to ja jestem w pełni usatysfakcjonowana i mogę jedynie chylić czoła, zahaczając nim o podłogę. W przypadku Miasta duchów tak właśnie było.

W Mieście duchów autor zabiera nas do Gdańska. Córka Abella zostaje porwana, do tego w tym samym czasie na Pomorzu dochodzi do morderstw na dwóch wysokich rangą oficerach Kriegsmarine. Nasz bohater musi zmierzyć się nie tylko z zawiłym śledztwem, ale i ze smutkiem, który z rozdziału na rozdział rozdziera jego serce. Wędrując po okolicznych miastach, zbiera kolejne tropy, ocierając się o historyczne wydarzenia i zabytki, które aż pragnie się zobaczyć na żywo, by poczuć słowa autora na własnej skórze.

Tło historii autor opisuje w przyjemnie plastyczny sposób, dając nam obok obrazów, zapachy, dźwięki i ogólny strach, co przyniesie kolejny dzień końca wojny. Ty razem nie brakuje również ciekawych wątków historycznych, które Bochus zręcznie powplatał w fabułę, dając im poniekąd nowe życie. Fikcyjne, bo jednak przedstawiona opowieść jest wymysłem pisarza, ale z drugiej strony wypada tak realnie, że można by uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Jednym z tematów, który wciągnął mnie obok zagadek kryminalnych, była tajemnica zegara astronomicznego Dürignera. Z dużym zaciekawieniem szukałam kolejnych ciekawostek na jego temat i wiem, że przy najbliższej wizycie w Gdańsku muszę odwiedzić bazylikę Mariacką i go popodziwiać.

Twórczość Bochusa nauczyła mnie na nowo poznawać historię. Nigdy nie byłam fanką tego przedmiotu w szkole, ale gdyby autor go uczył, miałabym z niego same piątki. Ma on talent do ciekawych opisów, wprowadzania niepokoju, doskonałego oddawania charakteru postaci za sprawą dialogów i ich czynów. Obok Abella uwielbiam obserwować jego pomocnika wachmistrza Kukulke. Jest on dla mnie mężczyzną, który niczego się nie boi i aby osiągnąć cel, potrafi zrobić naprawdę wszystko. Jest brutalny, bezwzględny i potrafi budzić strach, a przy tym jest przyjacielem, na którego naprawdę można liczyć i Abell o tym doskonale wie. Trochę charakterem przypomina mi Baldura z książek Grzegorza Brudnika. Mógłby być jego przodkiem pod względem cech charakteru i podejścia do przesłuchań. Na plus wypada też postać kobieca, która czaruje swoją osobą i odgrywa niesamowitą rolę w tej całej opowieści.

Podoba mi się jak autor ukazał przemianę Christiana Abella. Doskonale uwypuklił jego wewnętrzną traumę i pokazał, że nawet najtwardszy kamień, kiedyś może zacząć się kruszyć. Abell nie był już tylko błyskotliwym radcą, ale i ojcem, który musi walczyć o spokój i bezpieczeństwo swojej rodziny. To wszystko sprawiało, że niektóre elementy fabuły napawały mnie smutkiem, ale i nadzieją, która trzymała mnie kurczowo przy kolejnych rozdziałach. Świat z okresu wojny oczami Bochusa mnie urzekł i namieszał w moich emocjach. Pomimo iż momentami ciężko mi było czytać te wszystkie niemieckie nazwy, to wiedziałam, że bez nich ta układanka nie byłaby kompletna. Natomiast finału wątków kryminalnych nie udało mi się odgadnąć, co sprawiło mi wyborną niespodziankę na koniec, która dała mi wyczekiwane spełnienie.

W Mieście duchów dostałam wszystko to, czego oczekiwałam. Kunsztowny styl, zaskakująca wiedza autora i trafne oddanie epoki były dla mnie wyborną ucztą, po której ma się ochotę na deser, a epilog był nim bez wątpienia! Nasyciłam swoją wyobraźnię i mogę jedynie stwierdzić, że tą książką Bochus potwierdza swoją szczytową formę pisarską i teraz pozostaje mi tylko czekać na Boski znak.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Skarpa Warszawska
TAGI
PODOBNE WPISY