marcel moss
Książki

Marcel Moss „Pokaż mi” – gdy pożądanie wygrywa z rozsądkiem

Przez w dniu 04/06/2020

Pożądanie. To ciepło, które momentalnie rozlewa się po całym ciele. To drżenie ud na samą myśl, że w końcu spełni się te palące pragnienie. To poczucie, że ktoś odwzajemnia nasze zainteresowanie, czym tylko jeszcze bardziej nas nakręca. Pożądanie ma wiele odmian, ale to wywołane erotycznym napięciem jest jednym z silniejszych emocji, które czasem ciężko opanować. I takie też pragnienie dopadło Łukasza, głównego bohatera najnowszej książki Marcela Mossa Pokaż mi. Jak wiele był gotów pokazać, by osiągnąć spełnienie? Jak wiele Wy jesteście gotowi poświęcić, by dostać to, o czym fantazjujecie od dłuższego czasu? Moss pokazał, że każdy hamulec, kiedyś może puścić…

Marcel Moss odważnie wkroczył w świat literatury. Oparł swoje thrillery w głównej mierze o świat wirtualny, w którym ochoczo bierzemy kąpiel każdego dnia i połączył to z różnymi, często traumatycznymi historiami ludzi, o których nie każdy ma odwagę napisać. Dwie pierwsze książki łączą się ze sobą mocną nicią psychologiczną, napędzaną przemocą wobec mężczyzn, jak również przeplatają się w nich Ci sami bohaterowie. W Pokaż mi autor odszedł nieco od utartej ścieżki, ale pozostał w internecie, wgryzając się tym razem w aplikacje randkowe.

Pokaż mi to historia Łukasza, który spełnia się zawodowo, ma wspaniałą narzeczoną, godnego zaufania przyjaciela. Sielanka i ustatkowanie się to marzenie wielu, jednak naszemu bohaterowi brakuje zastrzyku adrenaliny. I tak za namową kolegi ściąga aplikację, która ma dodać pikanterii jego nudnej codzienności. W ten oto sposób poznaję Królową, której pragnie każdy, ale tylko najwytrwalsi mają szansę ją spotkać. Łukasz podejmuje wyzwanie.

Marcel Moss bez zbędnego mącenia wrzuca nas w świat wirtualnego flirtu, który początkowo wygląda jak niewinna zabawa, ale z czasem potrafi się przerodzić w coś, co potrafi zniszczyć wszystko wokół jak rzucony granat. Podoba mi się, że główny bohater nie jest tu typem, którego da się lubić. Bo umówmy się, żadna kobieta nie toleruje zdrady (tak flirt przez internet też nią jest). Doskonale autor oddał rosnące napięcie wywoływane rozmowami pomiędzy Łukaszem a Królową. A zadania, których stopień trudności wzrastał nieubłaganie, dodawały niesamowitej pikanterii całej historii.

Czytając Pokaż mi zobaczyłam niesamowity progres autora zarówno w stylu, jak i w podejściu do trudnych tematów. Moss chwyta za gardło emocjami, czaruje pomysłowością, a przede wszystkim uzależnia od swoich opowieści. Jestem pod wrażeniem, że z tak wydawałoby się na pozór prostej historii, wycisnął tak wiele, a finałem uderzył mnie tak mocno po głowie, że po dziś dzień czuję zawroty. Z drugiej strony, przeraża mnie, jak ta opowieść jest realna. Niby dużo się mówi, by uważać z kim się bliżej poznajemy w internecie i z jakich aplikacji się korzysta, ale czy ktoś faktycznie czyta choćby regulaminy? No właśnie. Nigdy nie wiadomo, czy rozmówca mówi prawdę, a patrząc po statystykach, jakie rozpoczynają każdy rozdział książki, powinniśmy naprawdę zastanowić się, gdzie postawić granicę prywatności.

Marcel Moss w Pokaż mi nie bał się puścić wszelkich hamulców. Doskonale zobrazował jak łatwo można kogoś psychicznie ubezwłasnowolnić, dając mu poczucie zrozumienia. Jak również podkreślił to, że każdy może wyzbyć się własnej godności, gdy czeka go spełniająca najskrytsze fantazje nagroda. Dla mnie to była wyborna przygoda pełna perwersyjnych przyjemności i liczę, że kolejne powieści Mossa będą tylko umacniać moją więź z jego literackimi dziećmi.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Filia Mroczna Strona

TAGI
PODOBNE WPISY