polowanie na zło carter
Książki

Chris Carter „Polowanie na zło” – powrót do przeszłości

Przez w dniu 24/10/2020

Mam wrażenie, że o twórczości Chrisa Cartera napisałam już wszystko. Od pierwszego tomu cyklu o Robercie Hunterze przepadłam w jego kryminalnych historiach i z roku na rok, z nosem przy szybie wypatrywałam nowej pozycji na polskim rynku. Dla mnie autor nadal jest królem brutalności i pomysłowości, jeśli chodzi o morderstwa. Zawsze w punkt, zawsze z szokiem i niedowierzaniem. Nie ma co tu kryć, że jestem pijana szczęściem, poznając kolejnego zwyrodnialca, który rodzi się na kartach jego powieści. W Polowaniu na zło Carter postawił na Luciena Foltera, którego mieliśmy już przyjemność poznać w Geniuszu zbrodni. Jest odrażający, przebiegły i ponadprzeciętnie inteligentny. Tylko czy kontynuacja historii postaci tak mocno rozwiniętej w innym tomie była potrzebna? Ja widzę tu drugie dno tego nietypowego powrotu.

Pamiętam, że Geniusz zbrodni mocno różnił się od poprzednich tomów autora. To było inne podejście do historii, wyjście poza solidne ramy, a przede wszystkim było to powolne odkopywanie przeszłości Roberta Huntera, więc podwójnie mnie fascynowało odkrywanie kolejnych kart jego życia. W Polowaniu na zło z tych kart można by złożyć solidną talię i grać bez końca. Uważam, że Carter zrobił nam dobrze, wracając do Foltera. W poprzednich książkach doświadczyliśmy wielu chorych morderców, mniej lub bardziej kreatywnych, a dziesiąty tom zamyka pewien etap, a Lucien jest tu honorowym mistrzem makabry.

W Polowaniu na zło nie brakuje wartkiej akcji, ciętych dialogów, ale i co zaskakujące pomyłek Roberta Huntera. Mój ulubiony detektyw też miewa grosze dni, ale za błędy niestety płacą niewinni, a nawet ci z bliskiego otoczenia detektywa. Podoba mi się, że Carter dał tu dość spore pole do popisu dla Garcii i jego heroizmu. Zatem autor pomimo trzymania się swojego ulubionego schematu śledztwa, pozwala mu tutaj poskręcać w inne dróżki, a nawet pójść przez przełaj i ja to kupuje bez reszty. Do tego oprócz dynamicznych zwrotów akcji nie brakuje też sytuacji, od których się uśmiechnięcie, ale i możecie się wzruszyć (szczególnie ci, którzy śledzą losy Huntera od początku). I na wyróżnienie zasługuje pewna rozmowa matki z córką o akceptacji – wyborny rozdział!

Polowanie na zło zamyka klamrą pewien rozdział życia Roberta Huntera, jest swego rodzaju podsumowaniem dotychczasowych jego dokonań i możliwości logicznego myślenia. Już się nie mogę doczekać, co przyniesie nowa książka Cartera i czy tym razem też skręci w zupełnie inne, jeszcze bardziej zatęchłe rejony. Tego dowiemy się dopiero w przyszłym roku, ale jeszcze w tym polecam Wam nadrobić spotkanie z Lucienem Folterem i jego popieprzonym do granic możliwości umysłem.

TAGI
PODOBNE WPISY