Książki

J.D. Barker „Szóste dziecko” – bolesna prawda, okrutna kara

Przez w dniu 26/11/2020

W końcu to się stało. Za sprawą Szóstego dziecka, poznaliśmy zakończenie cyklu o Samie Porterze. Cyklu pełnego nokautujących emocji, napięć, od których można było dostać skurczu mięśni i zwrotów akcji, które robiły totalny bałagan w głowie. Dawno przy żadnym kryminale nie byłam tak skupiona i dociekliwa. Mnogość bohaterów, ogrom wątków i ten niezapomniany pamiętnik, który jest najmocniejszą rzeczą w całej trylogii. Nie spałam, tylko czytałam. Ekscytowałam się i denerwowałam. A tempo opowieści jest niezwykle dynamiczne i bez przestojów. Tu kryminał spotkał się z rasową sensacją. Mógłby być z tego mocny serial, ale na razie cieszcie się tą pisaną historią, bo tu zbrodnie stają się punktem wyjścia do refleksji nad ludzką naturą.

Szóste dziecko to nieodłączny tom cyklu o Samie Porterze. Niech nikomu z Was nie przyjdzie do głowy, żeby sięgać po tę część bez znajomości poprzednich. Tu wszystko jest ze sobą mocno posplatane. Każdy bohater, wątek poboczny jest po coś i ma swoje drugie dno. Autor na szczęście poradził sobie z rozmachem, jaki postanowił zaserwować w tym tomie. Tutaj dzieje się tak dużo, że ciężko złapać oddech pomiędzy rozdziałami. Z jednej strony w końcu mamy okazję poznać całą prawdę o 4MK, a z drugiej maczamy palce w wątkach pobocznych, które gryzą, drapią i nie dają o sobie zapomnieć.

W Szóstym dziecku każdy bohater ma swoją krzywdę, swój wewnętrzny ból, z którym możemy się utożsamić, a za sprawą pióra Barkera poczuć dogłębnie każde, nawet najmniejsze cierpienie. Ogólnie cała powieść wypchana jest po same marginesy akcją, to śledztwo, pogoń i ten diabelski pamiętnik. To walka Porter kontra Bishop, której nie da się rozstrzygnąć aż do samego końca. Tu niczego nie można być pewnym, bo każdy trop, po kilku rozdziałach się rozmywa. Jestem pod ogromnym wrażeniem konstrukcji, doskonałego rozplanowania historii i to bez narażenia się na niezrozumienie lub nudę.

Warto jednak mieć na uwadze to, że przez mnogość i próby spięcia tych wszystkich wątków w Szóstym dziecku można poczuć zagubienie. Ilość nazwisk jest zatrważająca, stąd też uwaga przy czytaniu jest bardzo wskazana. Tym lepiej będzie dla tych, którzy będą tę historię poznać po kolei, bez przerw. Ja mając notatki z poprzednich tomów, czasami musiałam się mocniej zastanowić kto jest kim. Absolutnie nie psuje to przyjemności czytania, ale warto oddać się tej książce w pełni i bez rozpraszaczy.

Szóste dziecko pokazuje niezwykłe okrucieństwo, przemoc i cierpienie dzieci. Są momenty ściskające serce i takie, które potrafią dobić najtwardszego czytelnika. Znakomita to przygoda i wierzę, że Barker jeszcze nas nie raz zaskoczy swoimi pomysłami. A co do tego cyklu, powiem jedno – czytajcie!


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Czarna Owca

TAGI
PODOBNE WPISY