bridgertonowie
Kino

Bridgertonowie – plotki, hańby i seksowni książęta

Przez w dniu 30/12/2020

Obejrzałam Bridgertonów w jeden dzień. Gdy włączyłam serial, z góry obstawiałam, że się nie polubimy. Jakoś te kostiumowe romansidła mnie nie do końca przekonują. Ale pierwsze sceny, dialogi i te bajeczne kostiumy od razu mnie zachwyciły. Jest to typowy romans historyczny, który nawiązuje do czasów regencji, ale modyfikuje go na swoje potrzeby. To opowieść osadzona w przeszłości, ale jest tylko fikcją, więc najlepiej od razu odrzucić porównania do wydarzeń historycznych, bo wiele elementów odstaje od epoki, jak choćby muzyka, ale twórcy bawią się tym i to ze znakomitym skutkiem.

Fabuła opowiada nam losy rodziny Bridgertonów, a szczególnie skupia się na poszukiwaniu idealnego kandydata na męża dla najstarszej córki rodu Daphne. W związku z tym obserwujemy liczne bale, spotkania, rozrywki arystokracji. Nie brakuje skandali, walk o honor, licznych plotek, które napędza gazetka tajemniczej Lady Whistledown, która występuje w roli narratora. Jak już mamy piękną, nieskazitelną Daphne, to jest i książę Simon. Ale jaki! Ciężko oderwać od niego wzrok. Onieśmiela każdym gestem, słowem, czy uśmiechem. Choćby dla niego warto obejrzeć serial, bo jego historia jest na równi opowiadana, co historia rodu Bridgertonów, a jego wygląd jest hipnotyzujący.

Bridgertonowie to serial typowo obyczajowy z mocno nakreślonym romansem. Pełen intryg, zabawnych dialogów, czy odważnego seksu. Do tego mnogość bohaterów i ich codziennych problemów pozwala na znalezienie swojego ulubieńca poza głównymi bohaterami. Mnie w serialu urzekł najbardziej kodeks zachowań, który jest tu dość mocno uwypuklony, surowy i złamanie go to niewybaczalna tragedia dla rodziny. Dla jednych może być to przesadzone, ale mnie te hańby, honory i strach przed opinią innych intrygowały najbardziej. Nie brakuje w serialu momentów nieco infantylnych, zbyt prosto potraktowanych, ale da się na to przymknąć oko, bo ten serial to typowy guilty pleasure, który relaksuje i daje uciechę dla oczu, więc nie ma co roztrząsać lekkich rozwiązań fabularnych. Lepiej popatrzeć na niebywale przystojnego księcia Simona.

TAGI
PODOBNE WPISY