kobieta z blizną po paprzeniu na policzku trzyma pistolet i książkę Bednarka
Książki

Adrian Bednarek „Zły człowiek” – czy potrafisz być lojalny bez względu na wszystko?

Przez w dniu 16/01/2021

„Byliście zajebiści. Współpraca z wami to była czysta przyjemność. Co by o was nie mówili na mieście, dla mnie jesteście jak bracia” – nie przez przypadek zaczynam recenzję najnowszej książki Zły człowiek Adriana Bednarka cytatem z filmu Jak zostałem gangsterem. Po pierwsze dlatego, że idealnie oddaje stosunki między bohaterami w powieści, a po drugie dlatego, że kilka elementów tej mafijnej historii przypomina mi właśnie ten film. Nie jest to zarzut, pomimo iż ja wyczuwam lekką inspirację i tak jak bardzo dobrze wspominam rozrywkę, jaką dał mi obraz Kawulskiego, tak samo znakomicie było zatopić się w częstochowskiej historii bezlitosnej Grupy Pokoju napisanej przez Bednarka. Książka jest krótka, intensywna, bardzo dynamiczna. Na jeden wieczór, na jedno podejście, ale za to na kilka chwil refleksji o brutalnym świecie, do którego większość z nas nigdy nie wejdzie.

Bogactwo, egzekucje i przejmowanie władzy to trzy elementy, które rządzą głównymi bohaterami Złego człowieka, a w szczególności Mutantem, który jest bossem i naszym narratorem. Pomimo iż fanką mafijnych porachunków nie jestem, w tym przypadku przepadłam, a kilka godzin później z żalem kończyłam epilog. Bednarek postawił na sporo akcji i wychodząc od dramatycznego finału ślubu Mutanta, prowadzi nas przez historię grupy handlującej ziołem, która dodatkowo skłania do typowanie sprawców tragedii z początku. Z jednej strony dostajemy spowiedź gangstera, z drugiej dobitny obraz zezwierzęcenia jednostki, dla której dobro materialne, władza i lojalność współpracowników staje się priorytetem. Priorytetem, przy którym odebranie życia drugiemu człowiekowi staje się najskuteczniejszym sposobem, by zachować pozycje i mieć bezpieczny tyłek.

Bednarkowi znakomicie udało się oddać klimat polskiej szarej strefy. Każdy bohater jest charakterny i osobliwy. Nie brakuje szczegółowych scen egzekucji, które niejednego zniesmaczą, ale wypadają bardzo realnie, aż momentami miałam wrażenie, że czuję w powietrzu zapach krwi. To, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że autor nie zalał historii wulgaryzmami, czego najczęściej doświadczamy w filmach o tej tematyce. Drobne przekleństwa są, ale działają tylko by podbić dramatyzm czy wściekłość w relacjach pomiędzy bohaterami. Bednarek postawił na styl prosty, opisujący sytuacje, a nie otoczenie. Zatem bez lania wody, ale za to skaczemy od akcji to akcji. I tu daje mały minus, bo ta szybkość może powodować problem z wczuciem się w historię. Dla mnie kolejne wydarzenia z życia, przygotowania do ataków, mogłyby być obszerniej opisane, a tak momentami odnosiłam wrażenie, że zbyt łatwo to wszystko przychodzi bohaterom. Ogólnie książka śmiało mogłaby być dwa razy dłuższa, ale może autor pociągnie to dalej, na co ja bardzo mocno liczę.

Podsumowując Zły człowiek to historia nieprzeciętna, krwawa i doskonale przedstawiona. Pokazuje, jak ważna jest lojalność, przyjaźń oraz bezwzględność przy podejmowaniu decyzji. Bawiłam się znakomicie i mam nadzieję, że Bednarek powróci jeszcze kiedyś do Mutanta, bo o jego sadystycznej postaci będzie mi ciężko zapomnieć.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Skarpa Warszawska

TAGI
PODOBNE WPISY