Książki

Alek Rogoziński „Miasteczko morderców” – mała społeczność, duże sekrety

Przez w dniu 19/02/2021

A gdyby tak spakować plecak i uciec od zgiełku dużego miasta do małej mieściny, gdzie czas płynie wolniej, gdzie pośpiech nie jest wskazany i gdzie możesz odetchnąć pełną piersią? Za sprawą nowej książki Alka Rogozińskiego Miasteczko morderców macie okazję szybko się przenieść do Kocierzyna, które pod przykrywką serdeczności i szerokich uśmiechów zamienia się w arenę podejrzeń, a w samym środku leży trup. Razem z Różą Krull wpadamy w wir śledztwa, którego koniec jest skręcony jak precel, a po drodze można wdepnąć w niejeden brudny sekret mieszkańców. I tak jak na kaca pomaga mi jajecznica na boczku, tak na szarówkę i niekończący się lockdown lekarstwem okazała się dobrze skrojona komedia kryminalna. Czas byście i Wy przyjęli swoją dawkę.

Miasteczko morderców to kolejne spotkanie z rezolutną, nieco roztrzepaną Różą Krull i jej przyjaciółmi. Tym razem autor postanowił oddać klimat małej społeczności, ze swoimi plotkami, tajemnicami i przywarami. Do tego nie zabrakło pewnych przepowiedni, intrygujących kłótni i szczypty mojej ulubionej groteski. Mnogość bohaterów z kapitalnie naszkicowanymi cechami to domena Rogozińskiego. Dzięki nim czuję się trochę jak stalker, który obserwuje każdy ruch, wszystko chce podsłuchać, podążać każdym śladem. Przy tym autor unika wskazywania, kto jest tym dobrym, a kto złym w związku z tym sami stajemy się sędziami, jak i katami. To zdecydowanie podkręca chęć czytania.

Z książki na książkę Rogoziński ma jeszcze ciekawszy i barwniejszy styl, który ja mogę jeść łyżkami. Uwielbiam jego niesztampowe słownictwo, zgrabne unikanie dosłowności, wplatanie błyskotliwych porównań, których mu zazdroszczę, odkąd przeczytałam jego pierwszą komedie kryminalną. Dla mnie Alek Rogoziński jest mistrzem w swoim gatunku, a na dowód macie jego osiemnaście książek, które wciągają, zaskakują i doskonale ćwiczą mięśnie brzucha.

Miasteczko morderców rozgrzewa mocnym prologiem, uwodzi niczym amant w czarno-białym filmie pomysłowością, ale przede wszystkim pozwala odetchnąć od pandemicznej rzeczywistości. Gdybym była lekarzem, to każdemu z Was przepisałabym tę książkę do regularnej suplementacji, bo śmiech to najlepsze lekarstwo.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Skarpa Warszawska

TAGI
PODOBNE WPISY