Książki

Wojciech Chmielarz „Prosta sprawa” – nie tak prosta jak myślisz

Przez w dniu 17/09/2021

Powieści sensacyjne ostatnio dają mi dużo frajdy. Te wszystkie strzelaniny, pościgi i krwawe bijatyki. W tym gatunku wiedzie prym Lee Child, którego jeszcze, nie miałam przyjemności czytać, bo na razie bawię się wybornie na polskim podwórku literackim. I tak na moje pragnienie mafijnych porachunków i walczącego z nimi niezniszczalnego bohatera znalazłam odpowiedź w Prostej sprawie autorstwa Wojciecha Chmielarza. Naboje świszczą w ucho, posoka chlapie od sufitu po podłogę, do tego akcja pędzi i nie ogląda się za siebie, a to wszystko napędza bezimienny bohater, którego elokwencja, błyskotliwość i umiejętności zmiękczą kolana niejednej niewieście. Prosta sprawa to książka zrealizowana z filmowym rozmachem, a rozrywka jaką daje, jest nieoceniona. Po taką sensację zawsze warto sięgnąć.

Zaczyna się prosto. Nasz główny bohater przyjeżdża do Jeleniej Góry spłacić dług dla swojego przyjaciela Prostego. Niestety nie zastaje go w mieszkaniu, ale za to natyka się na bandytów, którzy zadają pytania, na które nasz bohater odpowiada pięściami i tak wplątuje się w niebezpieczną serię wydarzeń. Po piętach depczą mu gangsterzy, on szuka przyjaciela, a z oddali czuć oddech czeskiej mafii. Akcja ze strony na stronę nabiera rumieńców, przez co zdecydowanie ciężko jest przerwać lekturę. To, co mnie zaskoczyło to fakt, że pierwszy raz czytam o bohaterze, który jest bezimienny. Coś idealnego dla osoby takiej jak ja, która nie ma kompletnie pamięci do imion. I ku mojemu zdziwieniu absolutnie nie przeszkadza to w odbiorze całej historii. Dodam, że jest on doskonałym mówcą, świetnie włada zarówno bronią, jak i pięściami oraz nie brakuje mu doskonale rozwiniętej dedukcji. Bohater marzenie, trwoga dla przeciwników.

Prosta sprawa oprócz bezimiennej głównej postaci zachwyciła mnie scenami walki. Są one opisywane jakby w zwolnionym tempie, a nasz narrator dokładnie tłumaczy, co i jak zrobi oraz jakie będą tego konsekwencje. Ten zabieg skojarzył mi się z najnowszymi ekranizacjami przygód Sherlocka Holmesa. Ten sposób przedstawienia mordobicia doskonale buduje napięcie i ciekawość co do finału rozgrywki między bohaterami. Autor doskonale poradził sobie ze wszystkimi powiązaniami, charakterystyką czy to polskiej gangsterki, czeskiej, a nawet romskiej. Wszystko wypada realnie i naturalnie, tu ciężko się przyczepić. Mały minus dałabym za początkowe zbyt grzeczne i niezbyt luźno brzmiące dialogi, ale im dalej tym robi się soczyściej, więc tu można przymknąć oko.

Jak się doczytałam, Chmielarz pisał tę powieść w odcinkach w czasie lockdownu i publikował codziennie na swoim fanpage’u, na bieżąco wymyślając kolejne wydarzenia z powieści. Był to jego prezent dla czytelników. Finalnie powieść została zredagowana i wydana. Jestem pod wrażeniem takiej formy tworzenia książki i ba, ostateczny jej zapis jest zachwycający. Prosta sprawa to idealna powieść sensacyjna, która doskonale sprawdziłaby się na dużym ekranie. Dla mnie to była cudowna przygoda i cieszę się, że całkiem przypadkiem zerknęłam na jej początek, by potem z nią spędzić kilka upojnych nocy. Na październik autor zapowiedział już kolejne przygody bezimiennego bohatera i już wiem, że z przyjemnością po nie sięgnę, do czego Was również nakłaniam.

TAGI
PODOBNE WPISY