Książki

Stephen King „Billy Summers” – układanie puzzli życia

Przez w dniu 25/10/2021

Czuję się, jakbym straciła przyjaciela. Kogoś bliskiego, z kim byłam na dobre i złe. Z którym sobotni grill na tyłach domu był jak uroczystość największej wagi. Jak święto przyjaźni, kumpelstwa, bratnich dusz. Taki był Billy Summers. Nie czuję, by był fikcyjny, tylko jakby był cząstką mnie. Kimś namacalnym i realnym. Jakbym znała go od lat. King o to zadbał. Wpuścił go do mojej głowy i pozwolił, by ten zadomowił się na dobre. To nie jest po prostu powieść. Z tymi wszystkimi emocjami i dogłębnym poznawaniu głównego bohatera. Nie czytałam książek Stephena Kinga od paru lat. To miał być mój powrót do jego twórczości. Nie nastawiałam się, ale żyłam nadzieją. Cholera King! Coś Ty ze mną zrobił! Czas byście i Wy zaprosili Billy’ego Summersa na weekendowego grilla.

Billy Summers to były żołnierz, obecnie płatny zabójca. Poznajemy go w momencie, gdy planuje on odejść na emeryturę. Daje się jednak namówić na ostatnie zlecenie, które opiewa na sumę, która pozwoli na spokojne życie poza hukiem wystrzałów. Niestety na wybrany cel przyjdzie naszemu bohaterowi poczekać, więc Billy ma się wtopić w społeczność i pod przykrywką pisarza, czekać na sygnał. Summers tak wczuwa się w swoje zadanie, że zaczyna naprawdę spisywać swoje doświadczenia w formie powieści. I tak razem z nim zagłębiamy się w życie miasteczka i obserwujemy jego przygotowania do dnia zero. Jednych te spokojne, wręcz leniwe tempo może zniechęcić do dalszego czytania, dla mnie to był cały smak tej powieści. W pewnym momencie wręcz zapomniałam o głównym wątku, pragnęłam tylko i wyłącznie poznawać historię Billy’ego. Jego ból, rany, bodźce, które sprawiły, że stał się takim, a nie innym człowiekiem. Z każdą stroną stawał mi się coraz bliższy. A powieść w powieści uznaje za jeden z ciekawszych zabiegów wykorzystanych w książce.

Stephen King ma doskonały warsztat i to w Billym Summersie pokazał. Potrafi grać na emocjach czytelnika, budować postać złożoną, realną, namacalną tak, że sama się łapałam na tym, że traktuje bohatera, jak kogoś bliskiego, a nie wytwór wyobraźni poczytnego pisarza. W tej książce nie ma miejsca na elementy paranormalne. To powieść sensacyjna, ocierająca się o kryminał, mocno romansująca z klasyczną powieścią drogi. Można by się przyczepić, że trąci to schematami, których nie brakuje w filmach o płatnych zabójcach, ale kto by się przejmował, gdy Billy Summers nas czaruje. Odczuwałam wszystkie jego emocje, nawet tę niesamowitą ekscytację do pisania, bo mam dokładnie tak samo, gdy zabieram się za pisanie swoich tekstów i wymyślanie zdjęć. To jak skok cukru po zjedzeniu tabliczki czekolady. Endorfiny szaleją, a uśmiech się rozszerza i błysk w oku wyostrza.

King zaserwował nam najtrudniejsze układanie puzzli życia człowieka, który pod przykrywką znakomitego zabójcy, jest wrażliwym, zranionym mężczyzną. Pisanie powieści działa na niego oczyszczająco, a nam pozwala go lepiej zrozumieć i po prostu polubić, a w dalszej części kibicować, by wszystko skończyło się po jego myśli. Tęskniłam za takim Kingiem, za takimi bohaterami, za historią, której tempo spacerowe w niczym nie przeszkadza. Śmiałam się, płakałam, wstrzymywałam oddech. Byłam z Billym do samego końca historii i po skończeniu nie mogłam się otrząsnąć kilka dni. Poznajcie Billy’ego Summersa, bo po prostu jest tego wart.

TAGI
PODOBNE WPISY