Książki

Bartek Biedrzycki „Po sezonie” – seks, krew i rdzawy pył

Przez w dniu 24/11/2021

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłoby wyglądać nasze życie na innej planecie? Inny ekosystem, dzikie tereny, potężnie rozwinięta technologia. Próby sprawdzenia tego podjął się Bartek Biedrzycki w Po sezonie, gdzie zabiera nas do Nowego Roanoke. Małej, turystycznej miejscowości otulonej bezkresnym, czerwonym pyłem, gdzie życie toczy się leniwie, dopóki w górach nie zostaje odnaleziony trup z nietypowymi ranami. Autor wrzuca czytelnika w akcję napędzaną grozą przypominającą trochę klimat horrorów z lat osiemdziesiątych, ale ocierającą się o odległą przyszłość, gdzie zamieszkamy w kosmosie i latanie poduszkowcem zastąpi nam wysłużone auto. Nie brakuje tu makabry, namiętnych uniesień, przyjaźni, jak i walki o życie. Zło czai się w górach, bohaterowie są nieustraszeni, a strach dopada nawet tych najodważniejszych. Czas byście i wy przygotowali się na to starcie z nieznanym.

W Po sezonie autor osadził akcję na czerwonej planecie. Z jednej strony mamy rozwinięty technologicznie świat, z drugiej miejscowość Nowe Roanoke, która przypomina swoim wyglądem Teksas. Rejony pustynne, nieco górzyste, a miasteczko jakby wyciągnięte z rasowego westernu. Mamy tu splątany kryminał, z odrobiną fantastyki, ale z zacięciem typowym dla horrorów. Podoba mi się taka mieszkanka gatunków, bo autor postarał się, by całość nie stanęła w gardle, a wręcz ma się ochotę na dokładkę. Pełnokrwiści i charakterni bohaterowie są tutaj dużym atutem. Większość z nich darzy się sympatią (szczególnie szeryfa Dunctona i jego zastępcę Denga), a dialogi między nimi są żywe, czasem szorstkie i doprawione wulgaryzmami, które doskonale akcentowały emocje. Podobała mi się nawet kreatywność w imionach, które nieczęsto spotyka się w literaturze.

Biedrzycki doskonale radzi sobie w kreowaniu świata, spora ilość opisów nie przytłacza, a wręcz działa pobudzająco na wyobraźnie do tego stopnia, że czasami piach chrzęścił między zębami, a oddech nieznanego można było poczuć na karku. Na plus wypadały krwawe sceny gore, jak również sceny seksualnych uniesień, które były poprowadzone dość skromnie, ale zdecydowanie dodawały pikanterii całej historii. Przez całą książkę czułam rosnące napięcie, sugestywny klimat i ciekawość, co do finału.

Po sezonie to była dla mnie czysta rozrywka na jeden wieczór. Dostałam piachem w twarz, krew wsiąkała w zbocza gór, a ja mocno trzymałam kciuki za swoich ulubieńców. A jeśli jesteście fanami takich filmów jak Wzgórza mają oczy lub Droga bez powrotu, to przepadniecie w tej historii bez reszty.


Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem IX

TAGI
PODOBNE WPISY