Książki

Max Czornyj „Mord” – przekraczanie granic okrucieństwa

Przez w dniu 05/11/2021

Mam problem z twórczością Maxa Czornyja. Bo o ile, gdy zaczynał, stałam murem za nim i każda jego książka otwierała przede mną zupełnie nowe drzwi tak, gdy postanowił kontynuować serię z Deryłą, moja sympatia nieco się oziębiła. Nie przepadam za tym głównym bohaterem, ale w przypadku trzech pierwszych tomów byłam zachwycona koncepcją, ciekawym antagonistą, czy niecodziennymi rozwiązaniami fabularnymi. Potem czułam, jakiś spadek jakości, zbyt natarczywe powielanie schematów, a samo epatowanie okrucieństwem ledwo wyciągało te powieści na powierzchnię. Inaczej ma się sprawa z cyklem o Lizie Langer i Oreście Rembercie, który jak na razie dotychczas powstaje bardzo powoli, co faktyczne mu służy. Każdy kolejny tom mnie pozytywnie zaskakuje, od pomysłu po wykonanie. I tak też było z Mordem, który porusza ciężki kobiecy temat, ocierając się o przekonania, ból i winę. Rozpacz i brak zrozumienia wręcz krzyczy z tej powieści, a czytelnika skłania do refleksji. Takiego Czornyja chcę czytać, pragnę czuć głęboko te wszystkie emocje, a Mord mi to zdecydowanie zapewnił.

Autor swoją nową książkę zaczyna od bestialskich opisów, które albo przygotują was na dalszą lekturę lub niestety spowodują, że odłożycie książkę. Czornyj nie bawi się w półśrodki. Plastyczność opisów to jego domena i tymi mocnymi, obficie ociekającymi krwią scenami, zasłynął w literackim świecie. Dlatego w tej serii również ich nie brakuje, a wręcz każdy z brutalniejszych kadrów zapada głęboko w pamięć. Oprócz powyższej szczegółowości reszta treści jest napisane raczej prosto, bez zbędnego kręcenia i kombinowania, aby przedłużyć dany wątek. Dużą zaletą są również dialogi, szczególnie te prowadzone pomiędzy Lizą i Orestem. Wypełnione humorem, zaczepkami, ciekawymi spostrzeżeniami i logicznymi argumentami. W ich wypowiedziach autor przekrada sporo ciekawiej wiedzy, a to zdecydowanie dodatkowy atut przy poznawaniu tematyki, z którą na co dzień się nie obcuje.

Podoba mi się, w którą stronę podąża zarówno historia tego niesamowitego duetu, jak i ich relacja, która z tomu na tom ewoluuje w przyjemną, lecz nieinfantylną i przerysowaną stronę. Sam pomysł na Mord wydaje się zbyt okrutny, ale nie takie rzeczy czyta się na pierwszych stronach gazet i mimo wszystko Czornyj doskonale zobrazował nie tyle same działania mordercy, o ile psychologiczny wpływ jego działań na ofiary, czy otoczenie, jak również głównych bohaterów. Dla takiej twórczości autora mówię głośne tak i liczę, że ten mroczny klimat oraz odwaga w poruszaniu okrutnie bolesnych tematów nigdy nie opuści jego twórczości.

Polecam Mord osobom, które nie boją się przekraczania granic okrucieństwa. Czytelnikom, którzy pod stertą bestialskich scen odnajdą w tej historii coś więcej, a przede wszystkim z zaciekawieniem będą chciały poznać finał i motyw samego antagonisty, który zdecydowanie skłania do refleksji. Na koniec dodam tylko, że ten cykl jest w moim odczuciu ciekawszy, bardziej przemyślany i przede wszystkim z o wiele bardziej interesującymi głównymi bohaterami niż cykl z Komisarzem Erykiem Deryłą. Dlatego, jeśli czujecie już zawód do kolejnych tomów jego śledztw, warto poczuć powiew świeżości, jaki gwarantują Liza Langer i Orest Rembert. Nie zawiedziecie się!

TAGI
PODOBNE WPISY