Książki

Karolina Kaczkowska „Galeria” – fontanna tryskająca lepką ekstremą

Przez w dniu 27/01/2022

Za co lubisz ekstremę? spytała mnie kiedyś koleżanka, która do książek zagląda od święta, a jeśli już to wrzuca na ruszt coś lekkiego bez rozlewu krwi, ale ekstrema ją jakoś intrygowała. Jakbym miała odpowiedzieć jednym wyrazem, to byłaby to nieprzewidywalność. O ile w horrorze ekstremalnym jakaś schematyczność może się pojawiać, tak mimo wszystko każdy autor potrafi nadać swoim historiom zupełnie niespodziewany wydźwięk. Czy to ze względu na poruszany temat preferencji seksualnych, odchyleń psychicznych, zezwierzęcenia, czy nawet dobrze znanych uzależnień. I właśnie taką różnorodność dostałam w zbiorze opowiadań Galeria od Karoliny Kaczkowskiej. Autorka jest nazywana królową polskiego horroru ekstremalnego i po lekturze mogą stwierdzić, że zasłużenie. Jej wariacje na temat różnych parafilii, kanibalizmu, odjechanych bizarrowych pomysłów, które pokazują, że nawet dobrze znane bajki, można opowiedzieć w totalnie niespodziewanej formie, zrobiły na mnie ogromne wrażenie zarówno warsztatowo, jak i pod względem kreatywności. Uczta dla wyobraźni, spełnienie dla fanów bestialskich kadrów, perła wśród prozy ekstremalnej.

Nie znałam wcześniej twórczości Kaczkowskiej, więc tym bardziej to spotkanie było dla mnie wyjątkowe, szczególnie że tyle dobrego o jej tekstach słyszałam od osób lubujących się w gatunku. Wszystkie opowiadania są jakościowo znakomite. Doskonałe poprowadzenie linii fabularnych, do tego doprawienie tego mocnym kadrami, gdzie posoka zalewa oczy, a wszystko napisane przystępnym i jakże pysznym językiem. Widać, że autorka zna się na rzeczy, bawi się tym, a jej pomysły potrafią rozsadzić czaszkę. Nie brakuje w tym czarnego humoru, emocji, jak i kiwania z aprobatą nad kolejnym niespodziewanym zwrotem akcji. Mam wrażenie, że uśmiech nie schodził mi z twarzy przez całą lekturę i że dałam się zaskoczyć wiele razy finałem danego opowiadania. Doskonałe puenty, drastyczne opisy konkretne, mocne i zapamiętywalne, a sceny seksu obezwładniające.

Pomimo iż Galeria nie ma słabych punktów, to i tak wyłoniłam swoich ulubieńców jak Sposób na grzyba, gdzie bohaterka walczy z nietypowymi grzybami. Głód, seks i absurd tworzą wyborne połączenie. Kolejne to romantyczno-kanibalistyczna historia miłosna Zjedz mnie. Tu po prostu osiągnęłam literacką rozkosz. Pierwszy dom po prawej ze wciągającą historią i makabrą, obok której nie można przejść obojętnie. I na koniec Krasnoludki napisane w duecie z Marcinem Piotrowskim będące idealnym zwieńczeniem zbioru, jak i totalnie odjechaną apokalipsą małych krwiożerczych stworków.

Galeria to była naprawdę soczysta i konkretna przygoda, pokazująca jak dużo horror ekstremalny ma do zaoferowania, jak wiele tematów można poruszyć, nie wpędzając się w powtarzalność i nudę. Bywa bezlitośnie, bardzo krwawo i obscenicznie. Dla jednych może być to za wiele. W moim przypadku chcę więcej i myślę, że do tych opowiadań jeszcze kiedyś wrócę.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Dom Horroru

TAGI
PODOBNE WPISY