Książki

Edward Lee „Domek dla lalek” – chciwość nie popłaca

Przez w dniu 17/02/2022

„Jestem ćpunem prozy Jamesa!” – takimi słowami Edward Lee przekazuje w przedmowie swoje uwielbienie dla twórczości mistrza wiktoriańskiej literatury grozy M. R. Jamesa. Domek dla lalek to nowa powieść Lee na naszym rodzimym rynku i jest ona bardzo udanym pastiszem twórczości jego jednego z ulubionych pisarzy horrorów. Stylizowany język, gawędziarski styl, bardzo stonowana historia jak na autora znanego z najmocniejszych odsłon horroru ekstremalnego. Ta niepozorna książka pokazuje, że Edward Lee pozbawiony akcentów gore, nadal jest naprawdę znakomitym pisarzem, który potrafi się odnaleźć w każdej stylistyce i mimo iż robi to na własnych zasadach, potrafi zachować atmosferę grozy i niepokoju, z jakich znany jest M. R. James. Od początku do końca Domku dla lalek wisi coś tajemniczego w powietrzu, a z każdą stroną ta niewiedza pochłania czytelnika coraz bardziej. A samo zakończenie pobudza do refleksji nad ludzką chciwością.

W Domku dla lalek poznajemy Reginalda Lymptona zapalonego kolekcjonera tytułowych domków. Nadziany, chciwy, cwany, stary zbereźnik z niesłabnącym pożądaniem seksualnym. Pomimo lubieżnych ślinotoków na widok krągłych kobiecych kształtów, jego erekcja równie mocno strzela w spodniach na widok nietuzinkowych domków dla lalek. I właśnie pewnego dnia ma okazję zdobyć jeden z tych unikatowych i najbardziej pożądanych przez niego. Niestety ten rzadki eksponat skrywa w sobie coś, o czym Reginaldowi przyjdzie się dowiedzieć zbyt późno.

Domek dla lalek rozsiewa niesamowicie wciągający, sprośny urok. Lympton miewa częste, erotyczne myśli, które doprowadzają jego krocze do szaleństwa. Sceny seksu w stylizowanym języku czyta się na jednym wdechu, a że nie są podane ze szczegółami, doskonale pobudzają wyobraźnie. Narrator celnie opisuje dane sceny, do tego przełamuje czwartą ścianę, zwracając się bezpośrednio do czytelnika (kocham ten zabieg!) i ma swoje szczere uwagi, które wiele razy wywoływały u mnie uśmiech. Pomimo iż jest to opowieść grozy, nie brak jej satyrycznych momentów, które znakomicie wpisują się z fabułą, nie spłycając jej i nie pozbawiając rosnącego niepokoju związanego z tytułowym domkiem.

Domek dla lalek to Edward Lee w delikatnej formie, pozbawionej intensywnych, makabrycznych punktów. Ale to Lee umiejętnie wchodzący w buty M. R. Jamesa, który dotrze do fanów starych powieści grozy. Do tych, którzy przepadają za literackim językiem z początku lat XX, którzy lubią czuć chłód tajemniczej, złowrogiej siły na karku i którzy docenią ukazanie scen seksu w nietypowej formie, ale nadal wywołującej rumieńce na policzkach. Ja jestem zachwycona lżejszym podejściem autora i jeżeli obawiacie się horrorów ekstremalnych Lee, warto zacząć od tej krótkiej opowieści, bo będzie to interesujący początek przygody z jego prozą.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Dom Horroru

TAGI
PODOBNE WPISY