Książki

Grady Hendrix „Horrorstör” – sklepowe więzienie

Przez w dniu 16/02/2022

Nie jestem fanką historii o nawiedzonych miejscach. Jakoś nigdy duchy mnie nie przerażały, ani fascynowały. Zdecydowanie w filmach jeszcze jestem w stanie się odnaleźć, ale w książkach nie potrafię wczuć się w ten klimat. Na książkę Horrorstör skusiłam się ze względu na autora. Mam za sobą jego Poradnik zabójców wampirów klubu książki z południa oraz Sprzedaliśmy dusze, które znakomicie mieszały grozę z humorem, ciekawie opisywały czasy i tematy, w których zostały osadzone. Horrorstör to debiut Hendrixa i zdecydowanie to czuć. Pomimo talentu autora do budowania klaustrofobicznej atmosfery, potęgującego się strachu, czy dobrze naszkicowanych postaci, ja nie do końca odnalazłam się w tej historii. Były momenty lekko zabawne, ale były i żenujące. Były kreatywne i mocne sceny doprawione krwią, ale nikły przy niektórych dłużyznach. Mam mieszane uczucia, bo jednak bawiłam się przy lekturze nieźle, ale niedosyt jednak pozostał.

Horrorstör to opowieść o salonie meblowym Orsk, który przypomina dobrze nam znaną sieć sklepów IKEA. Poznajemy jej pracowników, asortyment, a także dowiadujemy się, że w nocy dzieją się dziwne rzeczy, które wytypowani przez kierownika bohaterowie mają sprawdzić podczas nocnej zmiany. Oprawa książki przypomina katalog meblowy ze wszystkimi opisami produktów, kuponami, czy nawet mapką sklepu. Jest to zdecydowanie jedno z oryginalniejszych wydań książkowych i tym samym doskonale łączy się ze spisaną przez Hendrixa historią. A meble przedstawiane na początku rozdziałów doskonale współgrają z kolejnymi etapami opowieści. Sam pomysł oceniam bardzo na plus, ale z wykonaniem już nie jestem taka zero jedynkowa.

Pierwsza połowa książki jest mocno obyczajowa z drobnymi elementami humorystycznymi. Autor przybliża nam bohaterów, przy czym ja mimo poznania ich sposobu bycia, charakterów i podejścia do pracy nie odnalazłam w nich żadnego faworyta i ten brak sympatii pozostał do końca lektury. Postacie są nieco schematyczne, mocno określone i z tych swoich ram autor niekoniecznie chciał dać im wyjść. Druga połowa książki jest już bardziej dynamiczna, skręca w grozę i dawkuje ją regularnie, by nie osłabić rosnącego napięcia, co do finału. Ta część zdecydowanie bardziej do mnie przemówiła i można było poczuć lekkie dreszcze, panikę bohaterów i ich walkę z własnym wnętrzem. Były tu sugestywne, makabryczne sceny, które Hendrix naprawdę sprawnie napisał, ale i były momenty, że się nudziłam. O ile sam pomysł nawiedzenia sklepu został tu dość ciekawie wykreowany oraz podobała mi się alegoria konsumpcjonizmu czy uwypuklenie działań wielkich korporacji, to mimo wszystko dużo razy przewracałam oczami i tylko czekałam, kiedy to się skończy.

Horrorstör to lekka opowieść sklepowa z drobnymi elementami horroru. Czyta się ją szybko, pomimo momentów, które mnie osobiście nużyły. To był początek literackiej drogi Hendrixa i jako debiut wypada nieźle, ale ciesze się, że kolejne powieści autora są zdecydowanie lepiej dopracowane oraz bardziej trafiły w mój gust. Jeśli lubicie historie z nawiedzeniami, to bierzcie Horrorstör w ciemno. Ja jednak utwierdzam się w przekonaniu, że ta tematyka nie jest po prostu dla mnie.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Vesper

TAGI
PODOBNE WPISY