Książki

Adrian Bednarek „Zapomniany. W matni strachu” – inteligentna bestia i zapach zemsty

Przez w dniu 23/03/2022

Bezpieczeństwo. Staramy się je osiągnąć, dać je innym, przywrócić je, gdy zostało utracone. W drugim tomie serii Zapomniany Adriana Bednarka bohaterowie muszą o swoje bezpieczeństwo zawalczyć i tak tonąc w strachu, niewiedzy i chaosie zdarzeń próbują zaznać spokoju, który niestety nie jest tak łatwy do osiągnięcia. Po przeczytaniu pierwszego tomu, byłam zmiażdżona psychicznie, doceniłam jeszcze bardziej swoją wolność, jak i to, że nie chodzę głodna. Zapomniany. W matni strachu to już inne emocje, inne przemyślenia, jaki i zupełnie odmienne podejścia bohaterów do wielu spraw związanych z ich życiem. Bywają impulsywni, chaotyczni, co tylko działa na korzyść antagonisty. Jednak wola przetrwania jest w nich silna i na tym Bednarek się skupił, próbując dać nam odpowiedź na pytanie: Ile jesteś w stanie zrobić, by Ty i Twoi bliscy żyli spokojnie?

Zapomniany. W matni strachu jest to udana kontynuacja przygód Patryka i innych bohaterów dobrze znanych z pierwszego tomu. I o ile początek tej serii faktycznie zdobył mnie całkowicie. Tak tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo podobały mi się relacje bohaterów, wybuchy uczuć, prywatne śledztwa i ich nieugiętość. Tak z drugiej strony trochę ta logika bywała odklejona i momentami wręcz irytowała. Ja rozumiem inteligentnego antagonistę, a ten tutaj naprawdę doprowadzał mnie momentami do złości. Śliski, okrutny, bezwzględny i czasami aż zza dużym fartem, jak na te wszystkie zdarzenia. Mimo tego autor dobrze to wszystko połączył w historii. Zapach zemsty uderzał w nozdrza, a strach wkradał się na plecy, tak jak powinien przy tego typu lekturze. Sceny okrutne, jak to u Bednarka, były sugestywne, dobrze napisane i zapamiętywalne, niczym wyciągnięte z najmocniejszej prozy ekstremalnej, ale było ich niewiele, a szkoda. Były momenty, które również mi się nużyły i czekałam na trochę mocniejsze twisty, które dopiero zaczęły się sypać w drugiej części książki. Sam styl autora jest przyjemny, lekki, bez nadęcia, a dialogi dobrze oddają charaktery postaci. Sam finał był sporym zaskoczeniem i zdecydowanie satysfakcjonującym.

Zapomnianego. W matni strachu czytało mi się dobrze i pomimo drobnych minusów uważam ją za dobrą książkę, gdzie thriller miesza się z sensacją, a życzenie śmierci tym złym nie schodzi z ust aż do finału. Warto sprawdzić, jakim kosztem bohaterowie są skłonni wyzbyć się strachu, by poczuć upragnione bezpieczeństwo i przede wszystkim nie powielać ich błędów, bo jednak wolność smakuje najlepiej.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Zaczytani

TAGI
PODOBNE WPISY