Kino

Ostatniej nocy w Soho – marzenia pachnące latami 60

Przez w dniu 17/05/2022

Filmy Edgara Writha (Baby Driver, Hot Fuzz, Scott Pilgrim kontra świat) to dla mnie zawsze niespodzianka. Reżyser potrafi czarować filmową estetyką, dlatego z przyjemnością obejrzałam jego najnowszy film Ostatniej nocy w Soho. Mamy tutaj młodziutką Eloise (w tej roli Thomasin McKenzie znana z Jojo Rabbit), która przyjeżdża do Londynu, by spełniać swoje marzenia jako projektantka mody. W momencie, gdy porzuca akademik pełen hucznych imprez na rzecz kawalerki, niespodziewanie ma okazję wkroczyć w lata 60, a tam poznaje hipnotyzującą Sandie (w tej roli znakomita Anya Taylor-Joy znana z Gambita królowej), która pragnie zostać piosenkarką. Zderzenie teraźniejszości z przeszłością uzależnia Eloise, a to prowadzi do odkrycia przez nią wielu mrocznych tajemnic.

Ostatniej nocy w Soho urzeka blichtrem nocnych londyńskich klubów z lat 60, a przy tym obnaża prawdę o uprzedmiotowieniu kobiet w tym okresie. Obie aktorki znakomicie poradziły sobie ze swoimi rolami. Wypadły wiarygodnie, realnie i wspaniale ukazały emocje, które w nich kipiały i rozrywały od środka. Razem z Eloise widz popada w szaleństwo przez współodczuwanie, a historia pełna ciekawości świata, wypełnia się dramatyzmem, strachem i mocnymi twistami fabularnymi. Writh doskonale radzi sobie w budowaniu napięcia, żonglowaniem romansem i thrillerem psychologicznym, dodając do tego odrobinę brytyjskiego humoru, który dodaje lekkości w filmie, ale nie zapominając o grozie, które idealnie dopełnia ten obraz. Dla mnie podróż do lata 60 jego oczami była przyjemnością. Te retro neony, zabawy światłem i muzyką tworzyły piękną londyńską bańkę, gdzie czuło się zapach palonych cygar, a szampan migotał w kieliszkach, kusząc młode kobiety, które pragnęły sławy i uznania. Dla mnie znakomite kino gatunkowe, ale doprawione nostalgią do lat minionych i niebojące się poruszać trudnych tematów. Prawdziwa uczta dla zmysłów i wyobraźni.

TAGI
PODOBNE WPISY