Książki

Patryk Bogusz „Czas umierania” – porywczość bywa zgubna

Przez w dniu 23/05/2022

„Spowiadam się przed sobą, czy ja rozumiem swoje słowa” – tak w latach dziewięćdziesiątych Sztywny Pal Azji wyśpiewywał swoje uczucia w radiu, a ja w tych słowach zobaczyłam głównego bohatera najnowszej książki Patryka Bogusza Czas umierania. Tomasz Rid to bohater z krwi i kości, inteligentny chociaż porywczy. Lubiący dać po mordzie, ale i sam nie raz wycierał swoją krew z twarzy. Pomimo wyglądu typa, któremu nie chce się wejść w drogę w ciemnym zaułku, wywołuje sympatię, intryguje wiedzą, ciekawym myśleniem i postępowaniem, które młokosom może imponować i motywować, by wzięli swoje życie w garść zamiast w pięści. Jednak jak na człowieka, który sporo przeszedł brudnych ulic i jemu czasem noga potrafi się powinąć.

Czas umierania to historia Rida, który po wyjściu z więzienia próbuje na nowo ułożyć swoje życie, omijając kłopoty szerokim łukiem. Niestety jego ukochana podczas jego nieobecności tęsknotę zamieniła na używki, a bliska mu osoba straciła życie. Rid nie potrafi stać bezczynnie, woli działać. I tak powraca do swoich kontaktów, szuka odpowiedzi i pomocy, a my wraz z nim obserwując zza jego ramienia, jak Warszawa w końcówce lat dziewięćdziesiątych jest pod silnym wpływem przestępczości zorganizowanej, jak wybuch samochodu, czy strzelanina w restauracji nikogo już nie dziwi, ale skutecznie potęguje strach, a na Stadionie Dziesięciolecia kwitnie handel, kusząc towarami z importu.

Muszę przyznać, że Boguszowi się udało zarówno oddać klimat minionych lat, zbudować atmosferę mroku, brudu, obezwładniającego strachu, przy tym naszkicować bohaterów ludzkich, realnych, bez koloryzowania i wyciskania z nich odbiegających od realizmu zachowań. Nawet postacie drugoplanowe zostały dopieszczone i każda z nich dostała swoje wyjątkowe pięć minut w fabule. Nie ma tu przypadkowości, na siłę upchanych wątków pobocznych. Za to znalazło się miejsce na emocje, przemyślenia wewnętrzne Rida, jego wspomnienia i sporą ilość gangsterki, która w tym okresie krzyczała z nagłówków gazet. Dodatkowym atutem są nawiązania do popkultury, czy wspomnienie zmian technologicznych. Początki komórek, do których sam bohater nie jest początkowo przekonany, a przecież nie wszyscy byli, nie wszyscy rozumieli, czy potrzebowali tego rodzaju postępu, a potem nadszedł bum. Wiele jest nawiązań w fabule do prawdziwych wydarzeń, a to pobudziło we mnie nostalgię i niejednokrotnie uśmiech, czy kiwanie głową z aprobatą. Tak było i przyjemnie jest do tego wrócić myślami za sprawą czytanej książki.

Sam styl Bogusza w Czasie umierania, niewiele różni się od tego, którego mogłam doświadczyć w jego horrorach ekstremalnych. Już tam pokazał, że potrafi snuć ciekawe i angażujące historie, uzależniając czytelnika od swoich bohaterów. Tutaj nie jest inaczej. Język jest raczej prosty, przeplatany slangiem, bez przesytu wulgaryzmów, kiedy trzeba, bywa powściągliwy, innym razem tryska soczystością, jak w przypadku brutalniejszych scen, bez których nie mogło się w przypadku tej historii obejść. Autor potrafi budować relacje czytelnika ze swoimi postaciami i mimo iż można mieć ścierające się uczucia, co do ich postępowania, to ważne, że te emocje są i nie pozwalają zapomnieć o ich losach nawet na chwilę.

Czas umierania to kryminał noir, którym Bogusz się bawi, widać lekkość pisania pomimo mroku, który mocno ściska tę powieść. Zdecydowanie jest to historia dla fanów gatunku, jak i tych, którzy lubią pomaczać palce w gangsterskim światku oraz uśmiechnąć się pod nosem wspominając lata dziewięćdziesiąte. Ja tę historię łykałam szybko, jak zmrożoną wódkę, ale bez skrzywienia, za to z dużym zainteresowaniem i nostalgią, o której wspomniałam wcześniej. Czas umierania to pierwszy tom o Tomaszu Ridzie, a ja już nie mogę się doczekać, co go spotka w kolejnym. Dajcie się pochłonąć brudnym ulicom i im intrygującym mieszkańcom, którzy czekają, aż odkryjecie ich grzechy.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Planeta Czytelnika

TAGI
PODOBNE WPISY