Książki

Marcel Woźniak „Egzekutor” – „Kto nie zaznał smaku krwi wroga narodu, ten nie może nazywać się prawdziwym Aryjczkiem”

Przez w dniu 28/06/2022

„A czy to mądre opuszczać się w pracy, jeśli ta praca utrzymuje cię przy życiu? Zresztą, co za różnica, Tydzień wcześniej czy później, wszyscy zostaniecie zlikwidowani. Papierosa?” – papieros, symbol uzależnienia, symbol chwilowej ulgi, w latach okupacji niemieckiej częsta zapowiedź strzału w serce lub głowę. Felix Landau lubił dawać tą ostatnią przyjemność swoim ofiarom, budował złudne wrażenie bycia dobrym, pomimo bycia mordercą, pomimo wiary w Rzeszę, pomimo zaślepienia nazizmem. Ten gest czynił go chwilowo dobrodusznym, ale Felix Landau był potworem, był sadystą, był aniołem śmierci, a Marcel Woźniak podjął się spisania jego historii, budując powieść na faktach, która z każdą stroną, każdym zdaniem powoduje wrzenie krwi w żyłach. Egzekutor to opowieść o człowieku, któremu od początku życzy się bolesnej śmierci, za to, co on i jemu podobni uczynili.

W Egzekutorze poznajemy dość obszernie historie wspinania się Feliksa Landaua po szczeblach kariery w NSDAP. Obserwujemy jak z zimną krwią uśmierca kolejnych Żydów i nie tylko. Jak buduje relacje, jak i antypatie z innymi członkami niemieckiej formacji. Jak również widzimy jego romantyczną stronę we fragmentach listów do ukochanej Gertrude. Podziwiam autora za tak skrupulatne budowanie historii tak okrutnego człowieka, dla którego chciałoby się splunąć w twarz tuż przed strzałem w jego napchaną nazistowską propagandą głowę. Oprócz samych wydarzeń z konkretnych okresów życia Landaua dostajemy też emocje, bo jak może ich nie być, gdy padają kolejne strzały, gdy z jednej strony gardzi się Żydówkami, a z drugiej je gwałci. Gdy rodzice giną na oczach dzieci, gdy masowe groby wypełniają się stosami bezbronnych ofiar, gdy strach wypełnia ulice, a każdy dzień może być tym ostatnim. Marcel Woźniak nie ocenia, on opowiada, z zegarmistrzowską precyzją uderza kolejnymi fragmentami historii, pozbawionymi empatii ze strony Niemców. Ten brak emocji dobija podwójnie, ale niemiecki umysł napędzany pervitinem i chęcią przypodobania się Hitlerowi nie dopuszcza współczucia. To jest jak zwykła praca i tak też o niej pisał Landau do swojej Gertrude.

Woźniak nie bawi się w rozbudowane opisy, ale i nie są tu potrzebne. Krótkie zwięzłe zdania, wtrącenia niemieckich słów i rozkazów wystarczą, by oddać bezduszny klimat niemieckiej rzeczywistości. Mocno przeżywałam każdą kolejną śmierć z rąk Landaua i ten jego szyderczy charakter, pokazywanie władzy i potęgowanie strachu, który tak mocno uwypuklają fragmenty mordu lwowskich profesorów, w którym tak ochoczo uczestniczył. Potem przejmowanie ich kosztowności, dzieł sztuki, jak i domów, czy zatrudnianie żydowskich fachowców, którzy za glejt zrobią wszystko, co Landau sobie zażyczy. Tu też kieruje swoje myśli do Bruno Shulza, którego Felix wziął pod swoją pieczę. Artysta malował, a to dawało nadzieję na w miarę spokojne życie. Niestety nadzieje bywają zgubne i tak też było w tym wypadku.

Egzekutor to książka mocna, powieść z przesłaniem. I mimo iż autor umiejętnie miesza fakty z fikcją, to czytając, nie da się nawet na chwilę zapomnieć, że to część historii, która tak mocno odcisnęła piętno na Polsce. Podczas lektury wielokrotnie miałam ochotę krzyczeć, płakać, emocje rozrywały mnie jak kartkę papieru i dobijał mnie fakt, że ten sadystyczny potwór nie odpowiedział należycie za swoje zbrodnie. Pożył jak król, chodząc po ulicach pełnych krwi i nie doznał tej samej krzywdy, której doświadczyli ludzie od pocisków jego walthera. Jeśli macie odwagę, poznajcie historię Feliksa Landaua, ale pamiętajcie, że po lekturze, nie wyprzecie jej już z pamięci.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Filia

TAGI
PODOBNE WPISY