Książki

Aron Beauregard „Fleja” -akwizytorzy kończą marnie

Przez w dniu 01/12/2022

Praca akwizytora to była kiedyś jedna z najpopularniejszych form sprzedaży towaru. Chodzisz od drzwi do drzwi, oferując swoje dobra z walizki i kusząc obietnicą polepszenia życia. Gdy oczy potencjalnego klienta błyszczą na samą myśl o przedstawionych cudach, wciskasz towar, którego cena równa jest miesięcznej pensji delikwenta. Aron Beauregard w swojej książce Fleja opowiedział historię Very Harlow, która będąc w ciąży, postanawia się zająć właśnie tą formą zarobku. Jednak nigdy nie wiesz, kto czai się za drzwiami, w które pukasz. Ona też nie wiedziała. Poznajcie Fleję, na której podstawie Cannibal Corpse mogłoby śmiało skomponować cały album.

To, co urzeka od pierwszych stron Flei to zdecydowanie styl autora. Jego miękkość, plastyczność nawet przy opisach zwykłych, codziennych czynności. Beauregard umiejętnie buduje więź z bohaterką, pokazując jej historię domu rodzinnego, czy relacji małżeńskich. Początki nie zapowiadają brutalności, która ma uderzyć ze zdwojoną siłą. Jest ta ohyda, lepkość substancji, brud i bezwzględność oprawcy. Kanibalizm w soczystej odsłonie. Po niektórych opisach już nigdy nie spojrzę normalnie na odkurzacz. Nigdy. To jest ten rodzaj ekstremy, że śmiechu się nie zaznaje, ale totalny ścisk wnętrzności. Mocne, ciężkie i duszące momenty mimo sugestywności, która rozsadza wyobraźnie, nie pozwalają oderwać się od tej opowieści.

Fleja to zdecydowanie tłusty kąsek dla fanów splatterpunka i jedna z ciekawszych pozycji w gatunku, jaką miałam okazję przeczytać w tym roku. Skosztujcie tego dania od Arona Beauregarda i pamiętajcie, że pazerność nie popłaca, bycie pedantycznym czyściochem również, a sprzedaż online to zdecydowanie lepsza forma kontaktu z potencjalnym klientem.

TAGI
PODOBNE WPISY