Książki

Marek Krajewski „Demonomachia” – demony, żydowskie obyczaje i krakowska bohema

Przez w dniu 12/12/2022

„Wzywamy cię, duchu zbłąkany…” – tymi słowami podczas seansu spirytystycznego gimnazjalista Stefan Zaborski zmienia na zawsze swój los. Jednak przy tej na pozór niewinnej zabawie, nie jest jeszcze tego świadom, że demony staną się częścią jego życia, celów oraz osób, które spotka na swojej drodze. Marek Krajewski w Demonomachii zabiera czytelnika do Podgórza oraz Krakowa na przełomie XIX i XX wieku, gdzie główny bohater zaczyna swoje demoniczne śledztwo. Wiara a nauka. Czy dybuki istnieją, czy może to zwykłe zabobony? A może klątwy to objawy schizofrenii? Czas znaleźć odpowiedzi.

Demonomachia już od pierwszych zdań wciąga w swój klimat. Krajewski korzysta ze stylizowanego, pięknego języka, rzucając gdzieniegdzie archaizmami lub wtrąceniami w języku jidysz, łacińskim, niemieckim, czy francuskim. Ten styl się pochłania i od pierwszych chwil czuć niezwykłą atmosferę retro powieści. Do tego demoniczne tajemnice, oniryczne myśli, nuty erotyzmu, krwawe morderstwa i niekiedy sarkastyczne puenty podbiją ciekawość podczas lektury. Autor doskonale oddał opisywaną epokę, dbając o szczegółowość opisów działających na wyobraźnie. Słyszałam te skrzypiące deski pod skórzanymi butami, czułam zapach mokrych ulic, dudniący gwar hulającej bohemy, czy chichot prężących swoje wdzięki krakowskich nierządnic.

Każdy bohater Demonomachii dostał swoją osobowość, sposób bycia, mowy, czy relacji. Autor zadbał o poszerzenie wiedzy czytelnika z zakresu obyczajów i kultury żydowskiej, rozprawek religijnych, czy filozoficznych nie burząc przy tym ciekawości, co do śledztwa samego Stefana, którego inteligencja, błyskotliwość, ale i zwykłe pragnienia dojrzewającego mężczyzny hipnotyzowały w każdej scenie. Z pewnością nie jest to powieść dla wszystkich, wymaga skupienia, dostrojenia się do języka epoki, nie wzbudza strachu paraliżującego jak przy klasycznej grozie. Dla mnie przemycona wiedza przez Krajewskiego była czymś niesamowitym, w co weszłam po szyję i chciałam tylko więcej i więcej. Ta powieść ma w sobie coś niezwykłego, co mogę swobodnie porównać do lekkiego opętania, które nie pozwala przerwać lektury.

Demonomachia to w moim odczuciu psychologiczna i nieco filozoficzna powieść z drobnymi elementami grozy otulona wciągającym bez reszty retro kocem, którego każda nić jest bezbłędnie splątana. Przeczytałam tę książkę na raz. Autor spróbował czegoś nowego, a ja to kupiłam bez reszty. Dla takich literackich zaskoczeń warto oddać swój czas.

TAGI
PODOBNE WPISY