Książki

Mateusz Jańta „Krew motyli” – krzywda drogą do zbawienia

Przez w dniu 06/12/2022

Czy Bóg mieszka wśród nas? Czy gdy dzieje się krzywda to Bóg tak chciał? Czy to Bóg dał nam wolność wyboru, a może jest zależna od nas samych? Czy wszystko, co boskie jest dobre? Do zastanowienia się nad tymi pytaniami, skłoniła mnie lektura Krwi motyli Mateusza Jańty. Jest to debiut powieściowy autora, który od samego początku wciska czytelnika w glebę i dysząc intensywnością emocji w kark, nie pozwala oderwać się myślami od tej historii nawet na moment. Zaufanie kontra naiwność. Silny charakter kontra zranione dusze. Chęć pomocy a popadanie w szaleństwo. Wszystko napędzane zaściankowym myśleniem, fanatyzmem religijnym i brakiem jakichkolwiek granic. Dawno żadna książka tak nie sponiewierała mojego poczucia bezpieczeństwa. Krwi motyli się udało.

Krew motyli to historia Szczepana, który po znalezieniu pod drzwiami dziwnego listu, wyrusza do małej wsi Łazary, której mieszkańcy skrzętnie skrywają swoje okrutne tajemnice, a z którymi bohater będzie musiał się zmierzyć w pojedynkę. Od pierwszych stron książka mnie pochłonęła. Były momenty, że łykałam słowa pełne cierpienia, obłudy i brudu zapominając o łapaniu oddechu. Miałam wrażenie, że mój umysł zaczyna analizować wszystko podwójnie. Próbował pojąć obrazy, które kreowały słowa autora, a z drugiej strony starał się zrozumieć Szczepana i to, co kłębiło się w jego głowie po każdej sytuacji, jakiej musiał doświadczyć.

Mateusz Jańta uderzył w czułe miejsca wielu bogobojnych ludzi, ślepych wierzących i w siłę jaką jest sekta i jego przywódca. Pojawia się tu wiele deprawacji i brutalności, które wyskakują znienacka. Do tego deptanie empatii i zacierani granicy pomiędzy dobrem i złem. Przerażały mnie kolejne sceny, których okrucieństwo zarówno psychiczne, jak i fizyczne eskalowało, a ja sama miałam ochotę wejść między strony i ukarać tych, którzy się tego dopuszczali. Krew motyli to nie jest łatwa lektura, pomimo dobrze rozplanowanej dynamiki fabuły, akcji i mocnych scen. Pomimo błyskotliwego stylu, niewyparzonej gęby Szczepana i wybornie zbudowanego klimatu grozy przepełnionej mgłą, strachem i ponurymi aspektami rzeczywistości. Ta powieść zostawia po sobie wypalony ślad w psychice, uwiera swoimi prawdami i zdecydowanie wyściska z czytelnika emocje nawet te najbardziej niechciane.

Krew motyli prowokuje, kąsa, angażuje czytelnika w pełni. Pokazuje jak fanatyzm religijny, potrafi być chorobliwy, obłąkany i zepsuty. To była nieoczywista lektura, dająca psychiczny dyskomfort i ściskająca serce z nadludzką siłą. Już się boję, o czym będzie kolejna powieść Jańty, ale jedno jest pewne, na pewno po nią sięgnę.

TAGI
PODOBNE WPISY