Książki

Wojciech Chmielarz, Jakub Ćwiek „Niech to usłyszą” – pragnienie rozgłosu

Przez w dniu 14/12/2022

Są różne rodzaje napięcia w literaturze. To, które rośnie za sprawą antagonisty, którego tożsamość i motyw pragniemy poznać. Jak i to stricte fabularne, na które wpływają poczynania bohaterów, cliffhangery, budowane tło, czy zwykłe relacje międzyludzkie. W Niech to usłyszą autorstwa Wojciecha Chmielarza i Jakuba Ćwieka mam wrażenie, że bank mojego napięcia czytelniczego pokonał jakąś nieznaną mi skalę. Bo oto już od początku zostałam wessana w kryminalną podróż pełną niewiadomych, która z niezwykłą siłą potrafi skręcać tam, gdzie wyobraźnia jeszcze nie zdążyła nawet spojrzeć. Przy tym dochodzi też sama rozrywka, zgadywanie rozwiązań, egzystowanie z każdym, pojedynczym bohaterem, jego problemami i emocjami, które tak jak akcja szaleją z rozdziału na rozdział. I to duetowi Chmielarz i Ćwiek udało się zrobić zaskakująco wybornie. Ale po kolei.

Niech to usłyszą z początku może się wydawać bardzo podobna do znanych czytelnikom kryminalnych historii. Mamy porwanie, pragnienie rozgłosu i tajemnicę samego porywacza, którą pragniemy poznać, skoro tak wiele wysiłku wkłada, by dotarła do jak największej liczby osób. Ale nic bardziej mylnego, autorzy postarali się, by rozbić złudną bańkę wtórności i wprowadzają totalne zamieszanie zarówno w życie pracowników radia Zet, na którego antenie antagonista chcę wystąpić, jak i w życie osób na pozór niemających mocnego powiązania z tym niespodziewanym telefonem podczas audycji. A ja łykałam wszystkie te ślady, domysły i zaskoczenia, jakby miał mi ktoś zaraz wyrwać książkę i nie pozwolić na poznanie finału.

Książka została napisana w duecie przez znanych i wyróżniających się pisarzy w środowisku literackim. I co ciekawe nie czuć kompletnie by to było pisane przez dwie osoby. Doskonała harmonia zdań, oddawanie emocji bohaterów, jak i skupienie na każdym z nich uwagi. I akcja! Jej tu jest najwięcej, nie opada praktycznie nawet na chwile, a podrzucane tropy tylko coraz mocniej mieszają w głowie. Na plus wypadają również finałowe twisty fabularne, które nawet dla takiego wyjadacza kryminalnego jak ja, były nie lada zaskoczeniem. Do tego Chmielarz i Ćwiek zadbali, byśmy mocniej lub słabiej związali się z bohaterami, nawet tymi drugoplanowymi, nie narzucając z góry oceny ich zachowań i charakterów, ale dając możliwość czytelnikowi samemu podjąć decyzje, kto jest tym złym, a kto dobrym.

Niech to usłyszą to rasowy kryminał, przy którym lepiej nie sprawdzać sobie ciśnienia, bo ono i tak tylko rośnie. A do tego jest to znakomita rozrywka na jeden wieczór napisana wciągającym stylem z doskonale przemyślaną fabułą i bohaterami naszkicowanymi naprawdę licznymi, grubymi liniami. Na świąteczny czas najlepsze, co możecie dla siebie zrobić, to dać sobie właśnie taką rozkosz obcowania z dynamiczną powieścią, przy której nie zaśniecie, póki nie skończycie. Liczę po cichu, że pisarze jeszcze kiedyś zdecydują się na taką kolaborację, wówczas ja będę stała pierwsza w kolejce, by ją kupić.

TAGI
PODOBNE WPISY