Książki

Alek Rogoziński „Pod Czerwonym Aniołem” – odludzie pachnące śmiercią

Przez w dniu 09/01/2023

Alek Rogoziński potrafi snuć wciągające opowieści. Jest gawędziarzem z dużym poczuciem humoru, o budzącej zazdrość wyobraźni, którą tak ochoczo dzieli się z nami w swoich książkach. Lubię historie w klimacie powieści Agathy Christie i niezmiennie ten schemat fabuły mnie fascynuje. Jedni ziewną i rzucą „Sztampa! Spalić na stosie!”, ja natomiast cieszę się, że ten typ budowania historii kryminalnej nie umarł razem z jego prekursorką i ba, jest wyjściem do wielu intrygujących zagadek. Rogozińskiemu udaje się oddać jej ducha, ale robi to na własnych szalonych zasadach, a ja to łykam i ekscytuję się za każdym razem, jak otwieram książkę. Tym razem dzięki autorowi odwiedziłam tytułowy pensjonat Pod Czerwonym Aniołem, gdzie na pozór przypadkowi odwiedzający muszą walczyć o życie, ale i o prawdę, jak i o swoje głęboko skrywane tajemnice. Zacznijmy zabawę, w kto zostanie wysłany na wieczny odpoczynek, a kto wygra ze śmiercią.

Twórczość Alka Rogoziński to gwarancja czytelniczej zabawy kryminalnej, gdzie śmiech wspaniale współgra z napięciem wywoływanym przez tłuściutką jak oscypek zagadkę morderstwa. A w Pod Czerwonym Aniołem trup pada gęsto jak śnieg pokrywający dojazd do tytułowego pensjonatu, więc pytania o to, kto jest winny, tylko się mnożą, a strach powoli przejmuje kontrolę. Ale nie ma ofiar bez bohaterów, a w tej powieści jest ich sporo. Cała galeria osobliwości, z których niektórzy mają swoje brudne grzechy, a inni dręczący żal. Niektórych zjada poczucie winy, inni pysznią się nad swoim szczęściem. Nie zabrakło również jako osłody komisarza Krzysztofa Darskiego, który od lat jest moim ulubieńcem i cudownie, że pojawia się chociaż epizodycznie, by wywołać uśmiech na mojej twarzy.

A uśmiechu w tej komedii kryminalnej nie brakuje. Humor jest wyważony, nienachalny, delikatnie rozbraja, ale nie przykrywa całkowicie wątku kryminalnego. Gdy atmosfera się zagęszcza, ciężko się oderwać od tej historii, nim nie pozna się finału. Z jednej strony odcięty od świata pensjonat, strach o własne życie, z drugiej strony rozkładające na łopatki opowieści z życia jednej z bohaterek – Stefanii, która wie, że gdzieś dzwoni, ale nie wie w którym kościele. Te spojrzenia, podejrzenia, podsłuchiwanie i patrzenie sobie na ręce, powoduje, że ta lekka historia staje się nieodkładalną i za to twórczość Alka Rogozińskiego uwielbiam.

Jeśli potrzebujecie złapać oddech od cięższych powieści, poprawić sobie humor po ciężkim dniu w pracy, to Pod Czerwonym Aniołem będzie idealnym kąskiem po kolacji, który zarówno rozbawi, jak i da frajdę w zgadywaniu, kto i dlaczego jest mordercą. I pamiętajcie, że na ferie zimowe lepiej wybierać miejsca blisko cywilizacji.

TAGI
PODOBNE WPISY